niedziela, 24 czerwca 2018.
Strona główna > Przez granice > Zamiar na długi dystans

Zamiar na długi dystans

Zamiar na długi dystans
Data publikacji: 2017-12-27 22:11
Wywietleń: 912 306932

Nie ma co ciągnąć trawy w górę, szybciej nie urośnie – mówi Ewa Poddig, kierowniczka Biblioteki Miejskiej w Pasewalku. Pochodzi z Polski, mieszka w Pasewalku od 30 lat.

W połowie listopada, na tegoroczny Federalny Dzień Czytania (Der Bundesweite Vorlesetag) Klub Książki, działający przy bibliotece, zaprosił Sandrę Nachtweih, burmistrz Pasewalku, i wiceprezydenta Szczecina Krzysztofa Soskę, którzy po niemiecku i polsku czytali fragmenty książki Marcina Szczygielskiego „Za niebieskimi drzwiami”. W Polsce ukazała się ona kilka lat temu, a w Niemczech, pod tytułem „Hinter der blauen Türen” (przekład Thomasa Weilera), kilka miesięcy temu.

– To fantastyczna książka dla dzieci – z entuzjazmem mówi Katarzyna Werth, która z mężem i dwoma synami mieszka w Löcknitz, a pracuje w Pasewalku. Z Ewą Poddig widują się dość często, m.in. na spotkaniach organizowanych przez Niemiecko-Polskie Stowarzyszenie na rzecz Kultury i Integracji, do którego należą.

* * *

Niewielka sala Klubu Książki jest kolorowa: kilka stolików, krzesła, wielkie poduchy, na których można się wyłożyć, regały, a na nich książki – niemieckie, na kilku półkach polskie.

Na specjalnej półce obok „Akademii pana Kleksa” stoi „Akademie des Meisters Klex”, a obok „Lokomotywy” – „Die Lokomotive”. Ogrzewa się przy nich kilka tomów „Legend sianowskich”, polsko-niemiecki zbiór baśni, pięknie wygląda polskie tłumaczenie popularnej w Niemczech, przełożonej na różne języki, bogato ilustrowanej opowieści „Śnieżek, kim jestem?”, napisanej przez znanych w Niemczech turecko-niemieckich autorów İbrahima Çayıra i Mustafę Cabe (ilustracje: Esin Sahin). Stoją tu też polskie książki i albumy, podarowane przez miasto Police, od wielu lat współpracujące z Pasewalkiem. Obok „Cudów Polski” jest kolorowy słownik niemiecko-arabski.

Książka „Za niebieskimi drzwiami” – „Hinter der blauen Türen” opowiada o trudnych sprawach 12-letniego Łukasza, dlatego na jej czytanie biblioteka zaprosiła równolatków chłopca z pobliskiej szkoły podstawowej. Słuchali. Książka się podobała, samo czytanie też.

* * *

Ewa Poddig, Katarzyna Werth i całe działające w Pasewalku Niemiecko-Polskie Stowarzyszenie na rzecz Kultury i Integracji zachęcają do nauki języka polskiego. Nie idzie to łatwo. Formą oswajania z nim dzieci jest m.in. czytanie książek po niemiecku i polsku.

‒ Ogłosiliśmy, że będziemy czytać „Ptasie radio” i „Lokomotywę” Tuwima. Na „Lokomotywę” nikt nie przyszedł, na „Ptasie radio” – troje dzieci. Z frekwencją na innych spotkaniach też bywa różnie. Jednak na siłę niczego nie wolno robić. Nie chcemy przesadzać z jakąś specjalną promocją języka polskiego. Gdy organizujemy normalne czytanie, nie po polsku, czy niemiecku, lecz po prostu czytanie, bywa, że przychodzi kilkanaście osób – mówi Ewa Poddig.

Z językiem polskim próbują więc delikatnie. Gdy w klubie czytane są książki po niemiecku, lektor wtrąca pojedyncze słowa po polsku. Chodzi bowiem o to, żeby słuchaczy zaciekawić językiem, żeby usłyszeli jego brzmienie, inną melodię, akcent, żeby też zauważyli, jeśli nadarzy się okazja, wspólnotę języków. Przecież Pfeffer i pieprz brzmią podobnie, die Gurke i ogórek też, również plac i der Platz, auto i das Auto, wreszcie kartofel i die Kartoffel: po polsku – to on, po niemiecku – ona.

* * *

Biblioteka organizowała najpierw Międzykulturowe Godziny Bajki. Na pierwszym spotkaniu czytali je ówczesny burmistrz Pasewalku Rainer Dambach i burmistrz Polic Władysław Diakun.

Klub Czytelnika otwarto wiosną tego roku. Jego wyposażenie zostało kupione przy pomocy federalnego programu „Kultur macht stark – Bündnisse für Bildung”(„Kultura wzmacnia – Sojusze na rzecz oświaty”). Na inaugurację przyjechała grupa z Polic, przywożąc książki. Czytane były fragmenty opowieści Krisa Tuszyńskiego „Naprawdę dzikie historie z Mazur”; po polsku czytał autor, a po niemiecku – Peter Ostendorf, wydawca niemieckiego tłumaczenia.

– Do nauki polskiego próbujemy zachęcać łagodnie – mówi Katarzyna Werth. – Jednak ostatnio jest nam chyba trudniej. Atmosfera polityczna nie sprzyja temu, co robimy.

* * *

W Pasewalku rodzice wybierają dla dzieci przede wszystkim język angielski. W Szczecinie też, gdzie niemieckiego uczy się coraz mniej dzieci.

– A przecież na pograniczu jest tyle okazji do praktycznego wykorzystywania znajomości języka! Tylu Polaków jeździ do Niemiec, tylu Niemców do sklepów, filharmonii w Szczecinie, na wczasy do Polski! – unosi się Ewa Poddig. – Łatwiej by im było, gdyby znali choć kilka słów.

Staramy się uświadomić mieszkańcom Pasewalku korzyści, jakie może przynieść choćby pobieżna znajomość polskiego. Otwieramy ludziom oczy, ale nie chcemy przedobrzyć, wejść w rolę jakiegoś misjonarza. Trzeba delikatnie, na długi dystans. Naszą działalność kierujemy głównie do dzieci – dodaje Katarzyna Werth.

Nagle Ewa Poddig mówi stanowczo, że w 2018 roku będzie konsekwentnie organizowała spotkania z językiem polskim, niezależnie od tego, ile osób przyjdzie na początku. Może wytworzy się zwyczaj przychodzenia na nie? Może upór spowoduje, że kiedyś będą owoce?

Bo jeśli nie warto ciągnąć trawy w górę, to opiekować się nią warto.

Bogdan TWARDOCHLEB

Zamiar na długi dystans Zamiar na długi dystans

Komentarze

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu
Pogoda
11
na godz. 03:00
Zobacz prognozę na trzy dni

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
Przez granice
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
Uber die grenzen
LESEN SIE MEHR

Filmy

Strefa kibicowała naszym
Odsłonięcie pomnika Lecha Kaczyńskiego
Finalistki Gryfii na plenerze cz.2
Poprzedni Następny

Nekrologi

W Kurierze Szczecińskim
Kup najnowsze lub archiwalne wydanie Kuriera Szczecińskiego w wersji elektronicznej.
Przejdź do sklepu
Zamieść ogłoszenie w Kurierze Szczecińskim oraz w wersji elektronicznej.
Daj Ogłoszenie
Cyfrowy