środa, 03 marca 2021r.

Z dziejów tablic pamięci

Data publikacji: 2021-02-08 12:12
Ostatnia aktualizacja: 2021-02-08 12:12
Z dziejów tablic pamięci
2 września 1999 r. – przewodniczący Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Szczecinie Szloma Brzoza (1922-2000) i ostatni konsul generalny RFN w Szczecinie Klaus Ranner. Do niedawna Klaus Ranner nie wiedział o zaginięciu oryginalnej tablicy. Fot. archiwum  

W lutym mijają rocznice wojennych deportacji 1940 roku. W nocy z 9 na 10 lutego okupacyjne władze sowieckie przeprowadziły pierwszą masową wywózkę około 140 tysięcy obywateli RP z Kresów Wschodnich na Syberię i do Kazachstanu. W nocy z 12 na 13 lutego niemieccy naziści deportowali ponad 1200 pomorskich Żydów, obywateli Niemiec, do tworzonych wówczas gett w Generalnej Guberni.

W Szczecinie odbędą się spotkania upamiętniające ofiary wywózek. Ze względów pandemicznych będą skromne.

Oba totalitaryzmy, nazistowski i stalinowski, prowadziły podobną politykę segregacji rasowej, etnicznej, narodowej, religijnej, kulturowej, politycznej.

Szczecin i Pomorze Zachodnie to region, w którym mieszkają ofiary i potomkowie wywózek sowieckich. Są liczne pomniki, które przypominają i upamiętniają ich cierpienia.

W niemieckim Szczecinie i na Pomorzu Zachodnim mieszkały ofiary wywózek nazistowskich. Zachowały się dokumenty i ślady ich cierpień. Są i powstają miejsca pamięci.

* * *

Jednym z miejsc pamięci jest tablica na ceglanym murze w Szczecinie, sąsiadującym z Książnicą Pomorską, który kiedyś przylegał do synagogi spalonej przez nazistów w noc pogromu Żydów 9-10 listopada 1938 roku. Dzisiejsi szczecińscy Żydzi – obywatele RP, składają przy niej kwiaty i zapalają znicze w dni pamięci. Są wśród nich zesłańcy i potomkowie zesłańców z dawnych polskich Kresów. Upamiętniają niemieckich Żydów, szczecinian i Pomorzan, ofiary Holocaustu, z których wielu przybyło do Szczecina w XIX wieku i na początku wieku XX z ziem polskich, m.in. z Wielkopolski, polskiego Pomorza, Galicji, Mazowsza. Spośród ofiar wywózki 12-13 lutego 1940 roku przeżyło tylko kilkanaście osób.

* * *

Tablicę, znajdującą się na murze przy Książnicy Pomorskiej, wmurowano w 2000 roku. Była to inicjatywa dyrektora książnicy Stanisława Krzywickiego. Nie było uroczystego odsłonięcia. Nie jest to bowiem tablica oryginalna. Są na niej napisy po polsku, niemiecku i angielsku. Zastąpiła tę, którą skradziono. Mówiono, że zrobili to złomiarze. Skradli też drugą tablicę, która tam się znajdowała.

Inicjatorem wmurowania oryginalnej tablicy, na której były napisy w trzech językach – po polsku, niemiecku i hebrajsku – był Klaus Ranner, ostatni konsul generalny RFN w Szczecinie. Wykonał ją szczeciński warsztat mistrza Piotrowskiego.

Tablicę odsłonięto uroczyście 2 września 1999 roku. Przypadała wówczas 60. rocznica napadu Niemiec hitlerowskich na Polskę. Były to ostatnie miesiące działalności szczecińskiego konsulatu RFN.

Na prośbę Klausa Rannera tablicę odsłonili ówczesny prezydent Szczecina Marian Jurczyk, przewodniczący szczecińskiej gminy żydowskiej Szlomo Brzoza i Siegfried Vergin, przedstawiciel fundacji „Przeciw Zapomnieniu – Dla Demokracji” działającej w Bonn. Kaddish odśpiewał rabin, który przyjechał z Warszawy.

Wśród uczestników uroczystości byli szczecińscy Żydzi, wicemarszałek województwa Karol Ossowski i reprezentanci działających w Szczecinie wyznań chrześcijańskich. Metropolitę szczecińsko-kamieńskiego ks. abp. Mariana Przykuckiego reprezentował ks. kanonik Stanisław Skorodecki.

Konsul Ranner, nawiązując w okolicznościowym przemówieniu do rocznicy wybuchu wojny oraz rocznicowego spotkania prezydentów Polski i RFN, Aleksandra Kwaśniewskiego i Johannesa Raua, podkreślił, że wmurowanie tablicy „jest częścią pojednania narodów polskiego i niemieckiego”, w którym ważną rolę pełni pojednanie z narodem żydowskim. Konsul Ranner mówił po polsku. Biegle bowiem zna polski. Kilka lat później, gdy był konsulem w Miami na Florydzie, zaskoczył tym Lecha Wałęsę, który był tam z wizytą. Zaskoczył go również znaczkiem szczecińskiego gryfa, który nosi w klapie marynarki. Mocno bowiem związał się ze Szczecinem. Gdy kończył tu swoją misję, został uhonorowany medalem Za Zasługi dla Miasta Szczecin.

Drugą tablicę, która była na murze przy książnicy i którą również skradziono, ufundowali i wmurowali żydzi, katolicy i protestanci z USA, Niemiec i Polski, którzy wędrowali śladami Dietricha Bonhoeffera i spalonych synagog. Zorganizowała ich pani Jane Pejsa z Minneapolis (USA), autorka monografii o Ruth von Kleist-Retzow (1867-1945), znanej ze swej zdecydowanej działalności antynazistowskiej. Książkę na polski przetłumaczyła Lisaweta von Zitzewitz, która wówczas prowadziła Akademię Europejską Kulice-Külz w Kulicach pod Nowogardem. W ubiegłym roku Lisaweta von Zitzewitz zmarła.

* * *

W Szczecinie trwa od jakiegoś czasu z różnym nasileniem dyskusja o formie upamiętnienia Żydów – mieszkańców niemieckiego Szczecina i Pomorza, deportowanych w latach wojny do gett i obozów zagłady. Mówiło się o kamieniach pamięci, jakie są wmurowywane w Niemczech i wielu innych krajach, także w Polsce, a ostatnimi czasy o pomniku.

Może jednak najpierw na murze przy książnicy wmurować repliki oryginalnych skradzionych tablic?

* * *

W sobotę pod tablicą na ceglanym murze przy Książnicy Pomorskiej kilkuosobowa grupa szczecińskich Żydów złoży kwiaty.

W rocznicę wywózek obywateli RP w Kresów Wschodnich na Sybir i do Kazachstanu kwiaty przy pomniku na Cmentarzu Centralnym i w innych miejscach pamięci złożą szczecińscy sybiracy.

Bogdan TWARDOCHLEB

Komentarze

A co z ...
2021-02-09 17:42:54
upamiętnieniem Polaków - mieszkańców Szczecina zamordowanych przez Niemców?

Dodaj komentarz

HEJT STOP


Tylko teraz -50% na prenumertę eKuriera. KUP TERAZ