poniedziałek, 28 maja 2018.
Strona główna > Przez granice > Do kogo jeszcze trafić?

Do kogo jeszcze trafić?

Do kogo jeszcze trafić?
Data publikacji: 2018-03-29 11:17
Wywietleń: 365 320615

– Podsumowaliśmy rok 2017. Okazało się, że był to dla nas najlepszy rok od wielu lat – mówi Iwona Kowalczyk, kierownik Jednostki Centralnej Polsko-Niemieckiej Współpracy Młodzieży (PNWM) w Szczecinie, działającej w Euroregionie Pomerania. Potem dodaje, że kłopoty mają z Berlinem.

PNWM, popularny Jugendwerk, powstał w 1991 roku, a jednostka centralna w Euroregionie Pomerania, czyli po prostu biuro Jugendwerku, pięć lat później i działa jako jedno z ponad stu podobnych biur w Polsce i Niemczech. Zatrudnia dwie osoby, wspiera polsko-niemiecką współpracę młodzieży w euroregionie i województwie zachodniopomorskim, a w ciągu dwudziestu jeden lat działalności dofinansowało z pieniędzy obu rządów ponad 4000 różnych projektów współpracy szkolnej i pozaszkolnej. Uczestniczyło w nich dziesiątki tysięcy osób, a w roku 2017, najlepszym od lat – prawie 10,5 tysiąca, czyli niemal o 50 proc. więcej niż w roku wcześniejszym.

– W ubiegłym roku zarejestrowaliśmy największą od kilku lat liczbę polsko-niemieckich nowych partnerstw – mówi Iwona Kowalczyk. – Zachodniopomorskie szkoły i organizacje pozaszkolne mają partnerów w całych Niemczech, lecz większość na pograniczu, w Brandenburgii i Meklemburgii-Pomorzu Przednim. Współpracy nie osłabiła nawet likwidacja gimnazjów w Polsce.

Pogranicze – stałe kontakty

Większość wspólnych projektów realizują organizacje pozaszkolne, mimo że na ogół nie mają gotowych struktur, jakimi z natury rzeczy dysponują szkoły.

Wymiana szkolna to w większości kontakty przygraniczne, głównie spotkania jedno- i dwudniowe, dofinansowywane dzięki specjalnym regulacjom uwzględniającym szczególną wartość stałych kontaktów na pograniczu. Uczniowie przygranicznych placówek, np. Zespołu Szkół w Policach i Polsko-Niemieckiego Gimnazjum w Löcknitz, tylko z funduszy Jugendwerku realizują niemal dwadzieścia wspólnych przedsięwzięć rocznie. Są to zawody sportowe, Dzień Europy, Święto Matury, Bal Abiturienta, inne. Mają też mnóstwo innych okazji do spotkań, które odbywają się najczęściej w Policach. To też jest symptomatyczne, bo kiedyś większość spotkań organizowano w Niemczech.

Inicjatywę przejęli więc Polacy. Wnioski o dofinansowanie często składają w imieniu obu partnerów, tłumaczą na niemiecki, wysyłają do niemieckich biur Jugendwerku.

Wspólnie na wschód

Od kilku lat partnerzy coraz częściej realizują kilkudniowe projekty, do których zapraszają młodzież z kraju trzeciego. W ubiegłym roku biuro PNWM w Szczecinie dofinansowało czternaście takich przedsięwzięć, w których razem z młodzieżą polską i niemiecką uczestniczyła młodzież z Ukrainy, Rosji, a przede wszystkim Białorusi. Pod koniec ubiegłego roku niezwykle aktywna Orkiestra Dęta z Łobeskiego Domu Kultury, prowadzona przez Dariusza Ledziona, gościła podobne zespoły z Dreschvitz, Stralsundu i białoruskich Stołpców. Na koniec ich pobytu mieszkańcy kilkunastotysięcznego Łobza mogli oklaskiwać wspólny koncert. Niebawem na Białoruś po raz kolejny jadą Wilki Morskie, młodzi koszykarze ze Szczecina współpracujący z drużynami z Grodna (Białoruś), Rostoku i Berlina. Na wyjazdy do Niemiec młodzi Białorusini otrzymują dodatkowe pieniądze z Polsko-Niemieckiej Współpracy Młodzieży i niemieckiego MSZ, a mimo to są to dla nich wyjazdy drogie, nie mówiąc już o tym, że trudne organizacyjnie. Bardzo jednak chcą przyjeżdżać i do Polski, i do Niemiec.

Komu chce się chcieć

Pewno to truizm, lecz wart powtarzania: jakość współpracy najbardziej zależy od ludzi, którym „chce się chcieć”. Jednym z nich jest wspomniany już Dariusz Ledzion, szef Młodzieżowej Orkiestry Dętej z Łobza, kolejnym – Piotr Rosenkiewicz, nauczyciel języka niemieckiego z urokliwego Barlinka, śródleśnego i nadjeziornego miasteczka na południu województwa, prowadzący od lat współpracę z działającym w Prenzlau (Brandenburgia) stowarzyszeniem Interessengemeinschaft Frauen und Familie i z tamtejszą Diesterweg-Grundschule. Rocznie organizuje pięć-sześć spotkań młodzieży: zimowych wyjazdów w góry, letnich – nad jeziora i morze, warsztatów tematycznych, transgranicznych imprez sportowych i zawodów nordic walking, który notabene sam uprawia.

Przed laty namówił do podobnej współpracy II Liceum Ogólnokształcące z 60-tysięcznego Stargardu. Potem ono samo znalazło szkołę partnerską w Niemczech, z którą organizuje m.in. wspólne wyprawy uczniów do miejsc pamięci. W tym roku wraz z młodzieżą z Litwy pojadą do Gdańska i Stutthofu.

Miejsca pamięci

Wspólne wyjazdy do miejsc pamięci organizują też m.in. VII Liceum Ogólnokształcące ze Szczecina i Gimnazjum z Rotenburga (Hesja). Uczniowie odwiedzają Gdańsk, Westerplatte, Europejskie Centrum Solidarności. VI Liceum Ogólnokształcące ze Szczecina wraz ze swym niemieckim partnerem zorganizuje wspólny wyjazd uczniów do Auschwitz.

Ostatnio coraz wyraźniej widać, że młodzież polska i niemiecka razem chce rozmawiać o historii, nie bojąc się tematów najtrudniejszych. Warto tu dodać, że jeszcze nie tak dawno szczecinianie jeździli głównie do muzeów w Berlinie, a teraz z niemieckimi partnerami coraz częściej wybierają nowe muzea w Polsce, także w Szczecinie.

Trudne praktyki

Zespół Szkół nr 2 w Choszcznie, mieście leżącym na południu województwa zachodniopomorskiego, współpracuje z Oberstufenzentrum Oder-Spree w Fürstenwalde (Brandenburgia). Na zajęciach praktycznych u niemieckich pracodawców polscy uczniowie poznają specyfikę montażu i naprawy urządzeń technicznych. Będą też zdobywać certyfikaty spawalnicze uznawane w całej Unii Europejskiej.

Zespół Szkół Ekonomiczno-Hotelarskich z nadbałtyckiego Kołobrzegu już szesnaście lat współpracuje z Oberbarnimschule Eberswalde. Obie szkoły, wespół z tamtejszym Związkiem Kształcenia Zawodowego (Berufsbildungsverein), organizują praktyki zawodowe. Ostatnio jednak punkt ciężkości współpracy przenoszą na projekty związane z kulturą.

– One też są bardzo ważne, lecz nie powinny zastępować praktyk zawodowych – mówi Iwona Kowalczyk. Dodaje jednak, że organizacja praktyk w kraju partnerskim, bardzo atrakcyjnych dla młodzieży, jest dla szkół trudna i kosztowna.

Pierniki, ciasta drożdżowe

Dlatego szczecińskie biuro Jugendwerku chce w przyszłym roku położyć nacisk na kształcenie zawodowe i praktyki na pograniczu, w czym wspiera je Zachodniopomorskie Kuratorium Oświaty. Wydaje się, że szkołom zawodowym trzeba stworzyć specyficzne możliwości finansowania projektów.

Kłopoty wynikają także z zapaści szkolnictwa zawodowego w Polsce. Są jednak szkoły, które radzą sobie świetnie, jak np. placówki gospodarcze w Zespole Szkół nr 6 w Szczecinie, które od kilkunastu lat współpracują z powiatową Berufliche Europa-Schule w przygranicznym miasteczku Eggesin. Podczas wspólnych warsztatów uczniowie przygotowują potrawy i poznają kuchnię sąsiedniego kraju. Rok temu uczyli się piec pierniki, a w tym roku – ciasta drożdżowe. Na praktyki zawodowe jeżdżą m.in. do hoteli na Rugii.

To jestem ja, to potrafię

Specyficzną współpracę prowadzą placówki zajmujące się dziećmi niepełnosprawnymi, jak m.in.: Specjalny Ośrodek Szkolno-Wychowawczy w Chojnie i Lebensschule Uckermark w Prenzlau. Przez dziesięć lat obie placówki organizowały wspólne inicjatywy, nie wiedząc o istnieniu PNWM. Teraz już wiedzą i składają wnioski o dofinansowanie.

W tamtym roku zorganizowały w Chojnie wystawę twórczości osób niepełnosprawnych zatytułowaną „To jestem ja, to potrafię. Różnorodność jest wspaniała”. Autorami prac byli głównie uczniowie z Chojny i Prenzlau, a na ich zaproszenie także uczniowie z podobnych ośrodków w Templinie, Schwedt i Szczecinie. W tym roku Chojna i Prenzlau będą nakręcać film.

Szczególnie teraz

Partnera dla Liceum Plastycznego w Szczecinie szukano długo. Aż kiedyś z kolejną wizytą przyjechali do Szczecina Bawarczycy z monachijskiego Jugendringu. Był wśród nich Stefan Stoll z Oberschleißheim, rzeźbiarz, pedagog sztuki, szef ośrodka spotkań młodzieży, organizator projektów edukacyjnych dla uciekinierów.

– Gdy oglądaliśmy atelier w Liceum Plastycznym – wspomina Iwona Kowalczyk – był przejęty. W pewnym momencie powiedział, że jeśli nie podpisze umowy o współpracy, nie wraca do domu. Umowa została podpisana i to był strzał w dziesiątkę. Liceum Plastyczne okazało się idealne.

Młodzi artyści z Niemiec i Polski, mający wspólne pasje, zintegrowali się szybko. W tym roku (już w kwietniu) do Szczecina przyjeżdża młodzież z Oberschleißheim i Białorusi, a potem wszyscy jadą na Białoruś, do Szkoły Muzyczno-Artystycznej w Mołodecznie. Podczas pierwszych wspólnych warsztatów rzeźbili głowy, podczas następnych malowali portrety, teraz będą robić prace z drutu. Razem zwiedzą też muzea sztuki i galerie.

Liceum Plastyczne nawiązało też współpracę z Akademią Sztuki Faber-Castell przy fabryce materiałów piśmienniczych, głównie kredek, w Stein koło Norymbergi. Rok temu uczniowie ze Szczecina byli w Stein, w tym roku studenci ze Stein przyjadą z rewizytą.

Niedawno napisał do Szczecina Gerald Schädlich, znany rzeźbiarz, ceramik i fotografik z Drezna. Stwierdził wprost, że dziś szczególnie warto wzmacniać polsko-niemieckie kontakty, zaczynając od młodzieży. Dlatego postanowił znaleźć w Polsce partnerów dla młodzieżowych przedsięwzięć baletowych, rzeźbiarskich i teatralnych. Propozycją szybko zainteresował się teatr przy Domu Kultury 13 Muz, Ognisko Baletowe ze Szczecina, Miejski Ośrodek Kultury w Policach i Liceum Plastyczne.

Nie chcieli – chcą

– Dawniej zastanawialiśmy się, jak zachęcać uczniów z Niemiec, żeby przyjeżdżali do Polski, skoro ich szkoły prowadzą wymianę z USA, Japonią, Kanadą. Jednak zawsze wygrywa jakość projektu – mówi Iwona Kowalczyk.

Dwanaście lat temu była przy nawiązywaniu współpracy Zespołu Szkół nr 8 ze Szczecina z Gimnazjum w Haßfurt (Bawaria), świetną szkołą wielojęzykową. Jej dyrektor mówił, że co prawda mają partnerów w kilkunastu krajach świata, lecz im zależy na Polsce. Ale co z tego, skoro młodzież do Polski nie chciała jechać! Nikt. Z trudem udało się zebrać grupkę – wydawało się – straceńców.

Gdy jednak wrócili ze Szczecina i opowiedzieli, jak było ciekawie, lody prysły. Od tamtego czasu regularnie odwiedzają zaprzyjaźnioną szkołę w Szczecinie, a uczniowie ze Szczecina jeżdżą do nich. Przez tydzień, i tu, i tam, mieszkają u rodzin. Czekają na siebie, kontaktują się na Facebooku, stwarzają grupy dyskusyjne, piszą blogi. Podczas każdego pobytu w Polsce Bawarczycy chcą jechać nad Bałtyk. Kąpią się w nim niezależnie od pory roku i pogody. Dla szczecinian bardzo ciekawe jest też to, że dzięki ich przyjazdom odkrywają swoje miasto. Muszą dobrze je zobaczyć, zanim zaczną pokazywać innym.

Przedszkolaki też

Coraz ciekawsza jest też współpraca przedszkoli. Przedszkole Miejskie nr 2 w Stargardzie współpracuje z przedszkolem Uckis „Spatzenhaus” w Schwedt (Brandenburgia), a Przedszkole Publiczne nr 8 w Szczecinie – z przedszkolem Randow-Spatzen w Löcknitz. Dzieci z Löcknitz i Szczecina przyjeżdżają do siebie kilkanaście razy w roku na jeden dzień. Współpracę ułatwia m.in. to, że dawni nauczyciele przedszkola szczecińskiego pracują w Löcknitz jako wychowawcy i nauczyciele drugiego języka.

Na pograniczu upowszechnia się świadomość faktu, że nauka w dwóch językach to wartość, kulturowy zysk, gromadzenie kapitału na przyszłość. Przedszkolaki ze Szczecina mają dużo godzin zajęć w języku niemieckim. Ich spotkania z dziećmi z Löcknitz zawsze są prowadzone w dwóch językach.

Szczecińskie Przedszkole Publiczne nr 67 już dwanaście lat współpracuje z Przedszkolem Deutsches Rotes Kreuz w Prenzlau. Teraz obie placówki chcą też mieć lekcje muzyczne w Filharmonii Szczecińskiej, odkrywanej przez Niemców. Dzieci po każdym spotkaniu wyjeżdżają do domów z prezentami, zdjęciami, wrażeniami.

Sto kilometrów od granicy

Jednym z dziewięciu laureatów nagrody PWNM, wyłonionym z ponad dwustu kandydatów, został Zespół Szkół Ponadgimnazjalnych w Radowie Małym, malutkiej gminie leżącej za lasami sto kilometrów od granicy. Nagrodę przyznano za projekt Stół Mądrości realizowany z młodzieżą z Obeschleißheim. Laureatem zostało też Stowarzyszenie Teatr Brama z Goleniowa współpracujące ze Stowarzyszeniem Opieki nad Grobami Wojennymi (Kriegsgräberfürsorge).

Szkoła w Radowie Małym od lat składa projekty nie tylko do PNWM. Gdy rok temu odwiedzili ją dziennikarze niemieckiej telewizji publicznej, stwierdzili, że tak ciekawego i trudnego projektu jak Stół Mądrości nigdy nie filmowali.

Co z Berlinem?

Dla uczniów ze Szczecina i regionu bardzo atrakcyjny jest Hamburg i Lubeka. Partnerstwa z tamtejszymi szkołami mają m.in. szkoły z Koszalina, Kamienia Pomorskiego, Szczecina.

A Berlin? Regularne kontakty z partnerską szkołą w Berlinie ma szczecińskie II Liceum Ogólnokształcące, a od niedawna także Dom Kultury 13 Muz, prowadzący m.in. dziecięce warsztaty cyrkowe.

Berlin nie jest jednak wykorzystany na tyle, na ile mógłby. Co robić, żeby był aktywniejszy?

– Nie wiem – mówi Iwona Kowalczyk. – Bywamy na giełdach w Berlinie, zostawiamy informacje. Do kogo jeszcze trafić?

Bogdan TWARDOCHLEB

Fot. Ryszard PAKIESER

Komentarze

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu
Pogoda
17
na godz. 06:00
Zobacz prognozę na trzy dni

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
Przez granice
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
Uber die grenzen
LESEN SIE MEHR

Filmy

Za nami 4. Ekobieg
Różne odcienie filharmonii
Zwiedzanie z prezydentem
Poprzedni Następny

Nekrologi

kondolencje

W Kurierze Szczecińskim
Kup najnowsze lub archiwalne wydanie Kuriera Szczecińskiego w wersji elektronicznej.
Przejdź do sklepu
Zamieść ogłoszenie w Kurierze Szczecińskim oraz w wersji elektronicznej.
Daj Ogłoszenie
Cyfrowy
„Mirosław Kwiatkowski niniejszym przeprasza za bezprawne naruszenie dóbr osobistych Pana Przemysława Rafała Chmury, których to naruszeń dopuścił się w treści sporządzonych przez siebie artykułów pod tytułem: – „Biuro nieruchomości w przepompowni”, „Pośredników ci u nas dostatek”, „Wypaczone notarialne umowy”, „Notariusze naginali przepisy”, „Czarna dziesiątka mijającego roku”, „Chwasty tygodnia”, „Pośrednicy drwią z Temidy” oraz „Wyrok na notariusza” opublikowanych w Kurierze Szczecińskim odpowiednio w dniach 23 stycznia 2015 r., 13 lutego 2015 r., 27 listopada 2015 r., 28 grudnia 2015 r., 31 grudnia 2015 r., 9 września 2016 r. oraz 11 października 2016 r., a także stronie internetowej gazety, w których to artykułach zawarto nieprawdziwe i niesprawdzone informacje na temat sposobu świadczenia usług przez Pana Przemysława Rafała Chmurę, w czasie gdy wykonywał on zawód notariusza, oraz o rzekomych nieprawidłowościach, których miał się dopuścić przy świadczeniu tych usług. Mirosław Kwiatkowski zobowiązuje się również do poszanowania dóbr osobistych Pana Przemysława Rafała Chmury.”