niedziela, 09 sierpnia 2020.
Strona główna > Przez granice > Berlin nad Bałtykiem

Berlin nad Bałtykiem

Berlin nad Bałtykiem
Data publikacji: 2019-11-14 11:22
Wywietleń: 1047 427558

Piętnastu burmistrzów miast z Pomorza Przedniego i starosta powiatu Vorpommern-Greifswald skierowało apel do mieszkańców Berlina. „Czy cudowne Pomorze Przednie rozwiąże problemy zestresowanych berlińczyków?” – pyta w związku z tym Jürgen Mladek, redaktor naczelny „Nordkuriera”. Patrick Dahlemann, sekretarz stanu ds. Pomorza Przedniego, konsekwentnie przypomina, że region powinien korzystać z dynamiki dwóch miast – Szczecina i Berlina. Wiosną tego roku znane berlińskie biuro architektów Stadler/Prenn przedstawiło wizję metropolii Berlin-Greifswald.

Napisano w niej, że w 2030 roku podróż między tymi dwoma miastami (200 km!) będzie trwać 10 minut. Futurologia?

Czego brakuje berlińczykom?

Artykuły ukazały się chyba jednocześnie w dwóch dziennikach – wielkim berlińskim „Tagesspiegel” i regionalnym „Nordkurierze”, głównej gazecie wschodniej Meklemburgii i Pomorza Przedniego. Ich autorzy, Reinhart Bünger i Andreas Becker, piszą, że piętnastu burmistrzów miast Pomorza Przedniego, m.in.: Greifswaldu, Anklam, Pasewalku, Torgelow, Ueckermünde i Eggesin oraz starosta powiatu Vorpommern-Greifswald, skierowało do berlińczyków apel zatytułowany: „Pomyślmy o Berlinie większym”. Proponują mieszkańcom stolicy Niemiec osiedlanie się na Pomorzu Przednim, a mówiąc inaczej – rozszerzenie Berlina nad Bałtyk i Zalew Szczeciński.

Pomorze Przednie, region położony między Szczecinem a Berlinem, wciąż szuka sposobu wyjścia z demograficznej i ekonomicznej zapaści, w jakiej znalazło się po zjednoczeniu Niemiec. Czy wreszcie ten sposób znajdzie? Czy pomoże mu w tym szybki rozwój Berlina i nowe technologie?

Andreas Becker („Nordkurier”) pisze, że Berlin w ostatnich latach staje się miastem bardzo ciasnym. Na 900 km kw. powierzchni żyje tu 3,5 mln ludzi (3900 osób na km kw.). Mieszkania horrendalnie drożeją, korki samochodowe są coraz dłuższe, powietrze nie najlepsze, codzienne życie staje się coraz bardziej nerwowe, stres coraz większy.

Tymczasem Pomorze Przednie – pisze Becker – ma to, czego w Berlinie brak: krajobrazy zapierające dech w piersiach, wolne przestrzenie, idylliczny spokój, ciszę, morze, plaże, czyste powietrze.

Burmistrzowie i starosta piszą: „Pomorze Przednie może rozwiązać problemy Berlina. Między Berlinem a Bałtykiem wspólnie możemy stworzyć przestrzeń do życia, która będzie inspirować do twórczych pomysłów, gdzie będzie można odważnie zajmować się najbardziej palącymi problemami naszego czasu, stworzyć równowagę między zurbanizowanym centrum a obszarami wiejskimi”.

Digitalne wioski

Apel burmistrzów poparł Patrick Dahlemann (SPD), parlamentarny sekretarz stanu ds. Pomorza Przedniego przy rządzie Meklemburgii-Pomorza Przedniego w Schwerinie, a przy tym konsekwentny lobbysta Szczecina i współpracy polsko-niemieckiej. W zaprezentowanym pomyśle widzi ważny projekt rozwoju regionu. Od dawna głosi tezę, że Pomorze Przednie, położone między dwiema metropoliami, Szczecinem i Berlinem, powinno korzystać z dynamiki obu.

Twierdzi: – Mamy niepowtarzalną szansę, aby połączyć impulsy rozwoju płynące z dynamiki Szczecina z jeszcze większą dynamiką Berlina, bowiem znajdujemy się dokładnie między nimi. Berlin, miasto założycielskie nowoczesnej Europy, europejskie centrum nauki, innowacji i zaawansowanych technologii, jest naszym sąsiadem, podobnie jak Szczecin.

Starosta powiatu Vorpommern-Greifswald Michael Sack (CDU) mówi z optymizmem, że autorzy apelu są gotowi zacząć rozmowy z Berlinem na temat swych propozycji. Zadanie według niego jest wyjątkowe, ale też szanse dla Berlina i Pomorza Przedniego są niepowtarzalne.

Specjaliści, którzy badają współczesne społeczności miejskie, zauważają, że w ostatnich latach firmy pracujące w oparciu o zaawansowane technologie informatyczne uciekają z zatłoczonych metropolii, także z Berlina, na prowincję. Dzięki cyfryzacji mogą bowiem pracować zdalnie, przyjmując i realizując zlecenia przez sieć internetową. Dlatego na obrzeżach metropolii powstają już digitalne wioski zakładane przez takie firmy. Zatrudnieni w nich ludzie pracują w otoczeniu przyrody, bez hałasu, a firmy nie płacą niebotycznych czynszów za wynajem biur. Takie digitalne wioski nowoczesnych firm, przeniesionych z Berlina, mogłyby powstać np. nad Zalewem Szczecińskim.

Andreas Becker przypomina więc, że Berlin dzieli od niego, a dokładnie od Ueckermünde, tylko 170 kilometrów.

Menedżerowie takich firm szukają jednak miejsc dobrze skomunikowanych z Berlinem i pokrytych siecią szybkiego internetu. Pomorze Przednie wciąż ma z tym kłopot.

Warunek: dobra komunikacja

Apel burmistrzów wspiera premier Meklemburgii-Pomorza Przedniego Manuela Schwesig (SPD). Mówi ona, że atrakcje Pomorza Przedniego, z których berlińczycy korzystają głównie w weekendy i urlopy, można mieć na co dzień, żyjąc w tym regionie i pracując. Chcąc zbliżyć berlińczyków do niego, rząd w Schwerinie angażuje się w rozbudowę infrastruktury komunikacyjnej, w tym modernizację linii kolejowej Berlin – Pasewalk – Greifswald – Stralsund. Schwesig zapowiada, że zostanie odbudowany legendarny most (Hubbrücke) nad Pianą w Karninie koło Anklam, zniszczony podczas drugiej wojny światowej, co pozwoli odtworzyć kolej na południu Uznamu, znacznie skrócić czas jazdy pociągów z Berlina nad Bałtyk i na wyspę, wyeliminować z niej więcej samochodów, szybciej dostać się też nad Zalew Szczeciński.

Mieszkańcy Uznamu już co najmniej ćwierć wieku zabiegają o odbudowę mostu w Karninie. Wiosną tego roku manifestacyjnie przypomnieli o nim prezydentowi RFN Frankowi-Walterowi Steinmeierowi, gdy był w Anklam.

„Można pracować w Berlinie i mieszkać na Pomorzu Przednim” – twierdzi Manuela Schwesig.

Można też odwrotnie – mieszkać w Berlinie, a pracować na Pomorzu Przednim.

Metropolia Greifswald-Berlin

Nadbałtycki Greifswald, główne miasto powiatu Vorpommern-Greifswald, nie jest wielki – ma 56 tys. mieszkańców. Urbaniści z biura Stadler/Prenn twierdzą, że jest to dziś zaleta.

Piszą, że Greifswald to dziś m.in. wysoko notowany uniwersytet, Instytut Fizyki Plazmy Maxa Plancka, gdzie trwają zaawansowane prace na sztucznym słońcem, zupełnie nowym źródłem praktycznie niewyczerpywalnej czystej energii, oraz Instytut Friedricha-Loefflera, jeden z najnowocześniejszych na świecie instytutów wirusologicznych. A więc Greifswald to nowoczesność, dużo wolnej przestrzeni, Bałtyk, swoboda, plaże, lasy, a w pobliżu Rugia i Uznam.

Thomas Stadler, architekt i urbanista z biura Stadler/Prenn, poszedł więc dalej. Wiosną tego roku zaprezentował w Greifswaldzie wizję regionu metropolitalnego Greifswald – Berlin i „morskiego wybrzeża Berlina” (Seaside Berlins). Stadler uważa, że połączenie dynamiki stołecznego miasta z przestrzeniami przyrody może dać takiej metropolii oddech, niezwykły impuls rozwojowy, zainteresować firmy wysokich technologii i start-upy, ściągnąć najmądrzejszych ludzi z całego świata, stworzyć niemiecką dolinę krzemową (Silicon Valley). Stadler wyobraża sobie, że oba miasta połączy kolej Hyperloop, dzięki czemu nowa metropolia, oferując dobrą pracę i wygodne warunki życia, zaoferuje też mieszkańcom bogate możliwości kontaktów społecznych, wypoczynku i uczestnictwa w kulturze.

Wizje i eksperymenty

Dziś brzmi to jak futurologiczna baśń. Tymczasem od kilku lat trwają intensywne prace nad kolejami nowego typu. Hyperloop to pomysł pochodzącego z RPA amerykańskiego supernowatora, wizjonera i biznesmena Elona Muska, jednego z najbogatszych ludzi świata, twórcy m.in. tak potężnych przedsięwzięć, jak: PayPal (bankowe operacje przez internet), SpaceX (transport kosmiczny, przygotowywanie załogowych wypraw na Marsa), Tesla Inc. (produkcja inteligentnych samochodów elektrycznych, projekty nowoczesnych systemów komunikacji) i Neuralink (neurotechnologia, sztuczna inteligencja).

Hyperloop to próżniowa kolej magnetyczna, w pełni ekologiczna, która – jak twierdzi Musk – już za kilka-kilkanaście lat będzie mogła przenosić pasażerów z prędkością… do 1000-1200 km/h! Prace nad Hyperloopem trwają w USA (w ubiegłym roku Musk zaprezentował tam próżniowy tunel takiej kolei), Szwajcarii, we Włoszech, Francji, Holandii, Hiszpanii, w Niemczech.

W Polsce prowadzi je firma Hyper Poland, start-up założony ponad dwa lata temu przez studentów i absolwentów politechnik Warszawskiej, Wrocławskiej i kilku innych uczelni. Firma otrzymała niedawno na prace badawcze subwencję 16,5 mln zł z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju. Na terenie Instytutu Kolejnictwa w Żmigrodzie buduje tor do eksperymentów. Najpierw będzie na nim testowana magnetyczna kolej Magrail, która osiągnie prędkość 300 km/h, następnie kolej Hyperrail (600 km/h), a potem Hyperloop – 1000 km na godzinę. Testy z pasażerami mają zacząć się w 2025 roku.

Deutsche Bahn prowadzi eksperymenty z Hyperloopem na Bliskim Wschodzie.

Kłopoty konduktorów

Wydaje się, że Hyperloop to futurologiczna fantazja nawiedzonych wizjonerów. Czyżby? W ostatnich latach cyfryzacja rewolucyjnie zmienia świat. Podręczny smartfon ma dziś znacznie większe możliwości operacyjne niż jeszcze nie tak dawno potężny komputer zajmujący cały dom. Świat będzie nadal zmieniał się bardzo szybko.

Wadą kolei Hyperloop jest to, że wymaga zbudowania specjalnych tuneli magnetycznych, w których będą śmigać kapsuły z pasażerami. Dlatego oponenci uważają, że lepiej i wygodniej będzie budować pasażerskie drony.

Tak czy inaczej, dron czy Hyperloop, cyfryzacja pozwala dziś urzeczywistniać to, co jeszcze wczoraj nie śniło się nawet najodważniejszym fantastom.

Zanim te zmiany trafią na Pomorze Przednie, musi ono jednak rozwiązać podstawowy problem, a mianowicie brak w wielu miejscach szybkiego internetu. Dobrze o tym wiedzą choćby konduktorzy pasażerskich pociągów Deutsche Bahn. Gdy pociągi te, snując się z prędkością sprzed wieku między Szczecinem a Angermünde i Pasewalkiem, wpadają w internetowe dziury, konduktorzy, wyposażeni w nowoczesne urządzenia, bezradnie opuszczają ręce, bo nie mogą ani sprawdzać, ani sprzedawać biletów. Bardziej więc marzą o sprawnym urządzeniu do pracy niż o Hyperloopie.

Szczecin w pociągu „nowe czasy”

Jednak urbaniści i architekci z biura Stadler/Prenn uważają, że w 2030 r. podróż z Berlina do Greifswaldu próżniowym pociągiem magnetycznym Hyperloop może trwać 10 minut. Według nich projektowanie i budowa połączenia zajmie cztery lata. Pasażerów na dworce w obu miastach dowiozą inteligentne taksówki. Próby z nimi w Berlinie już trwają.

Jeśli taka kolej powstanie (albo gdy zaczną kursować pasażerskie drony), berlińczycy faktycznie znajdą się nad Bałtykiem. Będzie można pracować np. w Charlottenburgu, a mieszkać nad morzem lub w środku lasu, albo odwrotnie. (Ile będą wtedy kosztować mieszkania w takiej metropolii? Na razie nikt o to nie pyta).

Nowoczesna kolej może też diametralnie zmienić sytuację Szczecina. Już w pierwszym etapie jej wdrażania w Polsce (kolej Magrail, prędkość 300 km/h) podróż ze Szczecina do Warszawy może trwać niecałe dwie godziny. A do Berlina? Ino gwizd.

Szczecin powinien więc poważnie zainteresować się pomysłami wizjonerów. Zbyt poważni ludzie angażują w nie zbyt poważne kapitały i autorytety, by traktować je jak mrzonki. W Szczecinie działa wiele nowoczesnych firm nowych technologii i start-upów. W 2030 roku cały Transgraniczny Region Metropolitalny Szczecina ma być połączony miejską koleją średnicową.

Hyperloop, drony, nowa metropolia, Berlin nad Bałtykiem… Fantazje? Raczej kolejny sygnał, że nastały zupełnie nowe czasy. Wygra ten, kto ich nie prześpi.

Bogdan TWARDOCHLEB

Berlin nad Bałtykiem

Komentarze

Dodaj komentarz

logo hejt stop
Akceptuję regulamin. Link do regulaminu
Pogoda
21
na godz. 21:00
Zobacz prognozę na trzy dni

Filmy

Rozbiórka Domu Marynarza

Nekrologi

Sonda

Czy szczecińska "Wenecja" doczeka się w końcu renowacji?

 

W Kurierze Szczecińskim
Pierwsza strona
Kup najnowsze lub archiwalne wydanie Kuriera Szczecińskiego w wersji elektronicznej.
Przejdź do eKuriera
Zamieść ogłoszenie w Kurierze Szczecińskim oraz w wersji elektronicznej.
Daj Ogłoszenie