Pan Piotr:
– Zdecydowanie największą radością jest zdrowie i szczęśliwa rodzina. Ważne jest też to, że mam pracę, a po niej mogę znaleźć czas dla siebie, na przykład pójść na trening biegowy. Mimo wielu obowiązków, które dzielę z żoną, potrafimy dostrzegać drobne radości i cieszyć się życiem. Jeśli jest uśmiech i wzajemny szacunek to właśnie w tym kryje się prawdziwa radość.
Zbigniew Parzybut:
– Mnie radość daje siedzenie nad wodą i łowienie ryb, jeśli tylko jest dobra pogoda. Cenię też naturę, las, lato, spokój. Najważniejsze jednak są zdrowie i miłość, bo to one nadają wszystkiemu sens. Mimo trudnej sytuacji na świecie i w kraju warto szukać radości, nawet jeśli dziś częściej towarzyszy nam smutek. Dla mnie radość to zdrowie, stabilność życiowa, dobra praca.
Rafał Milusz z synem Kubą:
– To dość trudne pytanie, zwłaszcza w dzisiejszych czasach. Dla mnie największą radością jest zdrowie, stabilna praca i świadomość, że mam dla kogo żyć. W niespokojnych czasach na świecie i w Europie ta radość ma inny wymiar. Uczymy się ją dostrzegać i akceptować rzeczywistość taką, jaka jest.
Mirosław Chmielnicki:
– Radość daje mi realizowanie życiowych marzeń, szczególnie tych związanych z biznesem i inwestycjami. Ogromnym źródłem szczęścia są dla mnie także miłość i szacunek wobec najbliższych, a zwłaszcza mojego wnuczka Kubusia, którego serdecznie pozdrawiam. Jako dziadek czerpię z tego prawdziwą radość życia. Cenię również czas spędzany z kolegami z drużyny golfowej „Binowo Park Golf Club” oraz dawnymi zawodnikami amatorskiej siatkówki i piłki nożnej z Nowogardu. To takie osoby dają mi dobrą energię i radość na co dzień. Wszystkim czytelnikom „Kuriera Szczecińskiego” życzę, by pielęgnowali wspomnienia, które przynoszą radość. ©℗
Tekst i fot. Jarosław BZOWY