Honoré de Balzac pił jej hektolitry. Do Polski kawa trafiła w XVII wieku za pośrednictwem Turków. Przyjmuje się, że nastąpiło to po zwycięstwie Sobieskiego pod Wiedniem. W naszym kraju początkowo kawa była uważana za napój niesmaczny, a nawet szkodliwy. Historia zna jednak Polaka, który już wtedy kawę polubił.
Jerzy Franciszek Kulczycki założył pierwszą wiedeńską kawiarnię. To fakt znany i potwierdzony. W sferze przypuszczeń leży natomiast to, jak wpadł na ten pomysł. Pomysły rodzą się w różny sposób. Często bardzo prozaicznie i mało efektownie. Zgodnie z tradycyjnym przekazem, uciekający spod Wiednia Turcy porzucili na polu bitwy worki z kawą. Kulczycki zainteresował się pozostawionym zaopatrzeniem i postanowił założyć lokal, w którym egzotyczny napój miał być podstawową atrakcją. Tak rozpoczęła się historia wiedeńskiej kawy.
Dziś w większości kawiarni, kiedy zamawiamy kawę po wiedeńsku, dostajemy czarną kawę z bitą śmietaną. Najczęściej podaje się ją w wysokiej szklance z grubego szkła na niskiej nóżce. Taka kawa w Austrii i krajach niemieckojęzycznych nazywa się Einspänner (wym.: ajnszpena). Inną, nieco podobną kawą dobrze zakorzenioną w krajach niemieckojęzycznych jest Eiskaffee, czyli zimna kawa z lodem, lodami i bitą śmietaną – także podawana w wysokiej szklance.
W Polsce kawa na dobre przyjęła się w XVIII wieku. Pili ją wtedy ludzie zamożni. Do większej popularyzacji czarnego trunku doszło w wieku XIX. Kawa pojawiła się wtedy na stołach mieszczańskich i szlacheckich. W tym czasie w Polsce nie było jeszcze palarni kawy sprzedających gotowe, wypalone ziarna. Kawę paliła i parzyła specjalna służąca – kawiarka. Pierwszą w Polsce palarnię – sklep otworzył Tadeusz Tarasiewicz w 1882 roku w Warszawie.
W XIX wieku kawę w Europie parzono najczęściej w dzbankach z metalu lub porcelany. Czasem były to naczynia srebrne, często z metali nieszlachetnych a na przełomie XIX i XX w. bardzo często – posrebrzane – platerowane srebrem, czyli wykonane z taniego metalu i pokryte cienką warstwą srebra.
Kawę w dzbanku parzono zalewając wrzątkiem zmielone ziarna i przelewając do filiżanek napar razem z ewentualnymi fusami.
XX wiek to rewolucja w parzeniu kawy. W początku wieku dostępne były kawiarki ciśnieniowe czy różnego rodzaju filtry do kawy, w tym dzbanki z filtrami przypominające dzisiejsze french pressy. W latach 50. upowszechniły się ekspresy kolbowe. I tu zaczyna się historia espresso i całej gamy kaw na nim bazujących: espresso macchiato, americano, cappuccino i latte macchiato.
Macchiato znaczy po włosku muśnięty, splamiony. Espresso macchiato to espresso muśnięte – w domyśle – mlekiem. Latte macchiato, to mleko muśnięte – w domyśle – kawą. Nazwy napojów mówią tutaj o proporcjach kawy i mleka.
Nazwa cappuccino oznacza dosłownie „kapucyn” i pochodzi od brązowego koloru mnisich habitów.
Americano to espresso z dolaną gorącą wodą. Podobno powstało, kiedy pewien Amerykanin otrzymawszy w kawiarni malutkie espresso zażądał od włoskiego barmana większej kawy. Zniecierpliwiony Włoch dolał więc do espresso wody.
Pijmy i jedzmy to, co nam smakuje. To proste. Niektórzy twierdzą, że do smacznych rzeczy należy kawa na zimno – z angielskiego, cold brew. Jest to kawa przygotowywana bez użycia wrzątku. Oto prosty przepis na gorące, letnie dni:
Do dużego dzbanka wsypmy ilość mielonej kawy, taką jak do parzenia. Zalejmy zimną wodą i odstawmy na 8 godzin. Po 8 godzinach kawę można przecedzić przez papierowy filtr lub po prostu zlać napój sponad fusów. Podawać w szerokich szklankach z lodem. ©℗
Karol Ciepliński