Król na tronie Stanów Zjednoczonych. Niemożliwe? Czemu nie? Na przykład w roku 2028. Za sprawą likwidacji 22 poprawki do tamtejszej konstytucji. Efektem stać by się mogło prawo oddające dzisiejszemu prezydentowi USA władzę dożywotnio, i to tak absolutnie, jak tylko władza absolutna być może.
Ale gmeranie w konstytucji i królewskie ambicje polityków to jedno, bo jest jeszcze drugie - ważniejsze - gotowość społeczeństwa do powierzenia im takiej władzy. A owej gotowości nie brak. I w taką rzeczywistość - futurologiczną, lecz jakże realistyczną - wpisano przedstawienie Trump. Królewski szlak według Elfriede Jelinek.
Do publicystycznego tonu swoich spektakli Współczesny przyzwyczaja nas już od dobrych kilku sezonów. Nie jestem ich szczególnym entuzjastą, choć tutaj rzecz w umiarze i proporcjach repertuarowych; ale były wśród nich realizacje wartościowe artystycznie (że wspomnę Spartakusa. Miłość w czasach zarazy czy Nie całuj mnie teraz), były też jednak i mniej udane (Sztuka protestu), a i zgoła chybione (Opowieści babć szeptane córkom przez matki). Najnowsza
...
Teatr Współczesny w Szczecinie (duża scena): „Trump. Królewski szlak” wg Elfriede Jelinek. Reżyseria: Paweł Miśkiewicz, adaptacja i dramaturgia: Joanna Bednarczyk, scenografia: Mikołaj Małek, kostiumy: Anastazja Gripppenreiter, choreografia: Anna Obszańska, muzyka: Anna Zaradny, światło, wideo: Marek Kozakiewicz, projekt wideo AI: Sergiusz Wasilewski. Premiera: 15 maja 2026.