Miała już dwie małe córeczki - wiedziała, że zaczyna rodzić. W zimny grudniowy wieczór wzięła więc z domu biały koc i kucnęła na polu sąsiada, za domem. Gdy pokazała nowo narodzonego chłopca matce, usłyszała: „kolejne dziecko, trzeba coś z nim zrobić". Aresztującemu ją policjantowi przyznała, że płacz jej synka ustał dopiero, gdy został zakopany.
W szczecińskim Sądzie Okręgowym toczy się proces dwóch kobiet - matki (55 l.) Renaty I. oraz córki Małgorzaty I. (32 l.) - oskarżonych o popełnienie zbrodni ze szczególnym okrucieństwem: zabicie noworodka, syna młodszej z nich, poprzez zakopanie go żywcem. To zbrodnia sprzed lat, jaka wydarzyła się we wsi Rynica. Jednak została ujawniona dopiero wiosną ub. roku. Do tego czasu zapewne nikt nie przypuszczał, jak wielką tajemnicę - przez niemal pół dekady - skrywa niepozorna szczupła blondynka sprzątająca w Centrum Handlowo-Rozrywkowym Galaxy.
Narodziny i śmierć
W czwartek (22 stycznia), podczas kolejnej rozprawy, zeznawali ostatni z procesowych świadków. W tym ojcowie dwojga z czwórki żyjących dzieci Małgorzaty (nie podajemy ich imion z
...