Przez ponad trzy tygodnie prowadził miejskie autobusy na liniach obsługiwanych przez SPA „Dąbie" w Szczecinie, choć nie podpisał żadnej umowy. Gdy upomniał się o umowę i należne pieniądze, dostał dokument ze stawką niższą, niż się spodziewał. Pośrednik, który dostarcza zajezdni kierowców, twierdzi, że umowę z tym zleceniobiorcą zawarł ustnie przez telefon, czyli w formie dopuszczonej prawnie. Sprawą zajmuje się Państwowa Inspekcja Pracy.
Umowa, stawka, termin
Kierowca, który napisał do naszej redakcji, pracuje w zawodzie od ponad czterech lat. Na umowach-zlecenia jeździ dla trzech szczecińskich przewoźników: SPA „Klonowica", SPA „Police" i SPA „Dąbie". Jak podkreśla, problemy ma tylko w tej ostatniej. Tam kierowcy spoza etatu nie podpisują umów z zajezdnią, lecz z podwykonawcą, firmą HR Dariusz Baranowski.
Według relacji kierowcy, pana Marka, do współpracy z SPA „Dąbie" wrócił 25 sierpnia i od pierwszego dnia słyszał, że umowa będzie „jeszcze dzisiaj". Następnego dnia wyjechał na trasę, wciąż bez dokumentu. W sierpniu przejechał tak pięć zmian, we wrześniu kolejnych dwanaście. Na
...