Niedziela, 11 października 2026 r. 
REKLAMA

Tajemnica pola kukurydzy i nowy trop w Berlinie. Dzisiaj miałby 31 lat

Data publikacji: 14 sierpnia 2026 r. 08:25
Ostatnia aktualizacja: 21 września 2026 r. 15:45
Tajemnica pola kukurydzy i nowy trop w Berlinie. Dzisiaj miałby 31 lat
W jednym z kadrów programu „UWAGA!” stacji TVN, poświęconym rosnącemu problemowi bezdomności w stolicy Niemiec, pojawiła się sylwetka mężczyzny, która od razu zwróciła uwagę rodziny szukającej Sebastiana.  

14 sierpnia mija dokładnie pięć lat od dnia, w którym 26-letni wówczas Sebastian Sierpiński wszedł w pole kukurydzy pod Gryfinem i po prostu rozpłynął się w powietrzu. Dziś miałby w31 lat – pewnie układałby sobie życie, pracował i planował przyszłość. Zamiast tego jest wielkie cierpienie rodziny, śledcze hipotezy, setki zweryfikowanych plotek i dramat, który od pół dekady nie daje spokoju mieszkańcom Pomorza Zachodniego. Choć kolejne ścieżki okazują się ślepymi zaułkami, w sprawie właśnie pojawił się nowy trop.

REKLAMA

Ta historia do dziś mrozi krew w żyłach. Ciepły, sierpniowy dzień 2021 roku, Wirówek koło Gryfina. 26-letni wówczas Sebastian po ciężkim dniu pracy objeżdżał folwark wraz ze swoim szefem. Nagle – według relacji pracodawcy, który jest ostatnią osobą widzącą mężczyznę żywego – chłopak miał bez słowa wybiec z samochodu i ruszyć wprost w wysokie łany kukurydzy. W aucie pozostał jego portfel, a telefon komórkowy zamilkł na zawsze. Co najbardziej bulwersujące, szef zgłosił fakt zaginięcia swojego pracownika po trzech dniach – i to dopiero pod wyraźnym naciskiem przerażonych rodziców chłopaka.

Czas, który uciekł w biurokracji

Rodzice Sebastiana, Krystyna i Krzysztof Sierpińscy, mieszkający na stałe w Norwegii, od pierwszej chwili wiedzieli, że stało się coś złego. Syn dzwonił do nich codziennie, potrafił wykręcić numer, nawet stojąc w długiej kolejce w sklepie. Niestety, pierwsza faza poszukiwań została brutalnie sparaliżowana przez biurokrację – policja zakwalifikowała przypadek Sebastiana do najniższej, trzeciej kategorii zaginionych. Bezcenny czas, w którym trop był świeży, został bezpowrotnie utracony, a służby pracowały na pełnych obrotach dopiero pod zdeterminowanym naporem rodziny. Gdy akcja w końcu ruszyła, w trudno dostępny teren ruszyli strażacy z OSP, policjanci i wyspecjalizowane grupy. Przeszukiwano rozległe pola, zagajniki i gęstą Puszczę Bukową. Do Wirówka sprowadzono nawet trzy rodzaje psów tropiących – w tym psy szkolone do odnajdywania zwłok oraz specjalistyczne czworonogi sprowadzone z zagranicy, które miały podjąć ślad nawet miesiąc od zdarzenia. Żaden pies nie złapał jednak chociażby najmniejszego tropu.

Mity, jasnowidze i ślepy zaułek

Przez lata wokół sprawy narosło mnóstwo makabrycznych plotek. W Gryfinie i okolicach szeptano o poćwiartowanych zwłokach czy brutalnych porachunkach sercowych. Zdesperowani rodzice, nie dostając odpowiedzi od służb, chwytali się każdej deski ratunku – skontaktowali się m.in. z najbardziej znanymi w Polsce jasnowidzami, w tym z Krzysztofem Jackowskim. Trudne, tragiczne wizje o „synu czekającym na pomoc na bagnach” dostarczały rodzinie kolejnych traum, ale nie przyniosły przełomu. Chwilowa nadzieja pojawiła się, gdy policja zatrzymała i aresztowała na trzy miesiące mieszkańca gminy Gryfino. W mediach znów wrzało, a lokalna społeczność była przekonana, że śledczy dopadli sprawcę. I ten ślad okazał się jednak fałszywy. – Akta osoby, o którą państwo pytają, zostały wyłączone do zupełnie odrębnego postępowania. Ta osoba nie miała związku ze sprawą Sebastiana Sierpińskiego. Śledztwo jest w toku, funkcjonariusze wykonują czynności procesowe, czekamy na opinie biegłych – wyjaśniała wówczas prokurator Monika Cruz z Prokuratury Okręgowej w Szczecinie.

Cień na berlińskiej ulicy

Mimo upływu pięciu lat rodzice Sebastiana – Krystyna i Krzysztof Sierpińscy – nie poddają się. Zjeździli pół Europy, publikowali apel w mediach, konsultowali się z jasnowidzami i wyznaczyli wysokie nagrody pieniężne. Wizerunek 31-latka regularnie powraca na szczecińskie bilbordy i słupy ogłoszeniowe, a także w inne rejony województwa. Pomagają też wolontariusze i ludzie dobrego serca, którzy chcą odnaleźć Sebastiana. Aktualnie poszukiwania mężczyzny ogniskują się wokół jednej z tez. Najświeższy trop prowadzi za naszą zachodnią granicę – do Berlina. W jednym z kadrów programu „UWAGA!” stacji TVN, poświęconym rosnącemu problemowi bezdomności w stolicy Niemiec, pojawiła się sylwetka mężczyzny, która od razu zwróciła uwagę rodziny szukającej Sebastiana.

– Zamazana sylwetka z tego programu przykuła naszą uwagę, ale nie udało nam się jeszcze zweryfikować detali. Czekamy na kontakt z redakcji, by spróbować ustalić coś więcej – mówi Krystyna Sierpińska, mama zaginionego. – Miałam też parę sygnałów od bezdomnych z Berlina, że widzieli tam osobę bardzo podobną do Sebastiana. Próbujemy potwierdzić lub zdementować każdy trop. Na ile to prawdopodobne? Naprawdę nie wiemy, ale sprawdzamy wszystko i dziękujemy każdemu, kto pamięta o naszym synu – dodaje ze wzruszeniem.

Scenariusz, w którym człowiek na skutek traumy lub urazu doznaje głębokiej amnezji i trafia na ulicę, nie pamiętając kim jest, jest znany psychologii i kryminalistyce. Czy taki los spotkał 26-latka z Pomorza Zachodniego? Pięć lat to dla bliskich czas niewyobrażalnego zawieszenia między rozpaczą a nadzieją. Rodzice Sebastiana powtarzają, że ich telefon jest włączony przez całą dobę. Jeśli ktoś posiada jakiekolwiek informacje mogące pomóc w ustaleniu losów Sebastiana Sierpińskiego, proszony jest o kontakt z najbliższą jednostką policji. Nadzieja wciąż nie zgasła. ©℗

(km)

REKLAMA
Tylko zalogowani użytkownicy mają możliwość komentowania
Zaloguj się Zarejestruj
REKLAMA
REKLAMA