Sprzątają pomieszczenia sądu w Szczecinie, można powiedzieć: w „pałacu sprawiedliwości". Jednak… albo nie dostają należnych za wykonaną pracę pieniędzy, albo dostają je z opóźnieniem i w ratach. Do tego przynajmniej część z nich już wie, że na swoich kontach w ZUS-ie nie ma należnych składek. Niektóre ze sprzątających osób nie zostały nawet zgłoszone do ubezpieczenia. A za odejście z pracy pracodawca ma im grozić karami finansowymi.
Formalnie to nie sąd jest ich pracodawcą. Ten, jak wiele publicznych instytucji, zlecił sprzątanie w swoich siedzibach firmie zewnętrznej (umowę tę już wypowiedział - o czym piszemy niżej). W tym przypadku spółce z Gorzowa Wielkopolskiego. Jednak sam fakt, że ta zatrudniała osoby do sprzątania w budynkach sądu, dawał niektórym poczucie bezpieczeństwa, uśpił czujność.
- Firma miała różne negatywne opinie w internecie, ale przecież chodziło o sprzątanie w sądzie, myślałam, że to gwarancja przestrzegania przepisów - opowiada jedna ze sprzątających kobiet.
Kobiety przedstawiają „Kurierowi" swoje trudne sytuacje związane z niewywiązywaniem się ze swoich
...