Ministerstwo Cyfryzacji już kilka tygodni temu potwierdziło nieuprawniony dostęp do danych w systemie MyDr - oprogramowaniu wykorzystywanym przez tysiące placówek medycznych w Polsce. Narażone mogły zostać miliony pacjentów. Teraz część z nich dostaje SMS-y - także od nieustalonych nadawców, z linkami - informujące o możliwym wycieku ich danych, w tym numeru PESEL i informacji o zdrowiu.
MyDr to legalny, popularny program działający w chmurze, z którego korzystały zarówno prywatne, jak i publiczne podmioty medyczne. Jak przyznaje dr Michał Bulsa, prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Szczecinie, wygoda chmury ma swoją cenę: - Jeżeli coś jest w chmurze, to - jak pokazało to zdarzenie - można to zinfiltrować i wykraść.
Zgodnie z prawem za bezpieczeństwo danych odpowiada nie twórca oprogramowania, lecz administrator - czyli konkretna przychodnia. Jak wskazuje Prezes UODO w odpowiedzi na pytania Naczelnej Izby Lekarskiej, ma ona 72 godziny od powzięcia informacji o incydencie na powiadomienie pacjentów.
Prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Szczecinie zwraca uwagę, że to już kolejny w
...