W swoich powieściach, które wykorzystują elementy thrillera i powieści sensacyjnej opisuje nie tylko zapierające dech w piersiach perypetie bohaterów. To nie wartka akcja jest sednem tych historii, a tematy, które domagają się opowiedzenia. Przemysław Kowalewski, autor takich powieści jak „Kozioł", „Latawiec" czy „Raport kruka" sięga po narodowe tabu i traumy: alkoholizm, handel dziećmi, powojenne obozy zakładane przez komunistów. O tym, jak pisanie zmieniło jego życie, czy pisarzowi wolno więcej i dlaczego Szczecin to dobre tło dla powieści Przemysław Kowalewski opowiedział Agacie Jankowskiej.
- Czy pisanie zmieniło Pana życie? Nie chodzi o kwestie materialne czy zawodowe, ale o imponderabilia. O to, czy Pan myśli inaczej o sobie, o świecie?
Przemysław Kowalewski: Tak. Właściwie pisanie przestawiło moje życie na zupełnie inne tory. Czasami mam wrażenie, że to, co dotychczas robiłem, miało średni sens. Właściwie mogę powiedzieć, że było bez sensu. Bardzo się cieszę, że to się udało, bo właściwie zacząłem realizować sam siebie - to na czym mi kiedyś zależało i było moją pasją.
...