Nie zważają na nic: znaki zakazu wjazdu, stwarzane zagrożenie, na spacerujących, nawet na dzieci. I samochodami rozjeżdżają Park Chopina. Działają wbrew logice i prawu, a w poczuciu bezkarności stają się coraz bardziej zuchwali.
W godzinach porannego i popołudniowego szczytu na ul. Broniewskiego - zwykle w obu kierunkach - tworzą się korki. Aby w nich nie stać i dojechać np. do okolicznych placówek oświatowych oraz opiekuńczych, niektórzy kierowcy wybierają drogę na skróty. Czyli od ul. Wiosny Ludów - niejako na przedłużeniu ul. Malinowej - wjeżdżają w parkową aleję. Przejeżdżają nią - swoistym tranzytem - w stronę ul. Judyma. Nie zważając na nic: ani na obowiązujące znaki zakazu wjazdu, ani - co gorsza - na ludzi w parku.
Problem nie jest nowy - powraca od lat. Co - niestety - jest dowodem na nieskuteczność działania miejskich służb. Dlatego mieszkający w okolicy parku Chopina już nieraz brali sprawy w swoje ręce. Gdy jedni opowiadali się za pomysłem ustawienia szlabanów na wjazdach do parku, to inni - z różnym skutkiem - uczestniczyli w tzw. spacerach obywatelskich.
- Park to
...