Z Krzysztofem PIOTROWSKIM, prezesem holdingu stoczniowego, rozmawia Wojciech SOBECKI
- Ostatecznie jako zarząd holdingu zostaliście oczyszczeni z zarzutów i uniewinnieni?
- Od początku wiedziałem, że tak będzie. Trudno skazać na podstawie wymyślonych zarzutów i wątpliwych opinii biegłych grupę managerów, którzy uratowali stocznię od bankructwa i zrealizowali największe w Polsce postępowanie układowe.
W chwili naszego aresztowania Stocznia Szczecińska była klasyfikowana na piątym miejscu wśród producentów statków na świecie. Przed nami były tylko stocznie azjatyckie.
2 kwietnia 2008 roku Sąd Okręgowy w Szczecinie uniewinnił nas od popełnienia wszystkich zarzucanych czynów. Sąd Apelacyjny utrzymał ten wyrok w mocy. Prokurator złożył kasację, ale została ona oddalona przez Sąd Najwyższy jako oczywiście bezzasadna.
- Czy po tym wszystkim, co się wydarzyło, czuje Pan dziś satysfakcję?
- Cieszę się, że mimo politycznych nacisków, rozpętanej wobec nas kampanii oszczerstw i pomówień, zwyciężyła sprawiedliwość. Trudno mówić o satysfakcji, ponieważ zniszczono ideę holdingu, która
...