Niedziela, 08 lutego 2026 r. 
REKLAMA

Lata mijają, a stoczniowcy wciąż czekają na sprawiedliwość... Nigdy nie chciałem być naftowym szejkiem

Data publikacji: 08 lutego 2026 r. 20:31
Ostatnia aktualizacja: 08 lutego 2026 r. 20:52
Lata mijają, a stoczniowcy wciąż czekają na sprawiedliwość... Nigdy nie chciałem być naftowym szejkiem
Fot. archiwum  

Z Krzysztofem PIOTROWSKIM, prezesem holdingu stoczniowego, rozmawia Wojciech SOBECKI

REKLAMA

- Z tymi budowami w nowej stoczni coś jednak nie wyszło?

- Nie wyszło, bo okazało się to, o czym wszyscy od dawna wiedzieli: politycy i ich nominaci nie potrafią budować statków. Przypomnę, że w 2002 roku nowa stocznia przekazała armatorom 4 statki: 2 ro-paxy i 2 kontenerowce, których budowę rozpoczęła Stocznia Szczecińska SA jeszcze pod moim zarządem. Kontrakty na te jednostki również podpisał nasz zarząd. Rok później stocznia zbudowała 7 z planowanych 10 jednostek. W kolejnych latach liczba budowanych statków utrzymywała się na podobnym poziomie. Potem było jeszcze gorzej. To, co politycy zrobili w stoczni, nie miało najmniejszych szans powodzenia. Żeby osiągnąć choćby minimalny zysk, Stocznia Szczecińska musiałaby budować co najmniej 12-14 statków. Przy budowie siedmiu czy nawet dziewięciu jednostek firma przynosi straty.

- Król, a raczej prezes nowej stoczni, okazał się nagi?

- Nie mogło być inaczej, bo nagi był od samego początku. Fotel prezesa w ładnym gabinecie, służbowy samochód z

...
Zawartość dostępna dla Czytelników eKuriera
Pozostało jeszcze 85% treści.

Pełna treść artykułu dostępna w
eKurierze
z dnia 06-02-2026

REKLAMA
Tylko zalogowani użytkownicy mają możliwość komentowania
Zaloguj się Zarejestruj
REKLAMA
REKLAMA