Urzędnicy świnoujskiego magistratu zdążyli zapewne zapomnieć, jak smakował catering na ich czerwcowym święcie, ale mieszkańcy wysp i opozycja wciąż pytają o rachunki. Po tygodniach unikania rozgłosu i głuchej ciszy w Biuletynie Informacji Publicznej prezydent Joanna Agatowska w końcu odsłoniła karty w sprawie Dnia Samorządowca.
Znamy szczegóły tajemniczego bankietu na 150 osób. Wydarzenie zorganizowano „z wolnej ręki", a koszty w całości pokryto z Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych. W tle sprawy powraca widmo niedawnej „afery krewetkowej", która mocno naruszyła wizerunek lewicowych władz Świnoujścia.
Kontrowersje wokół czerwcowego bankietu narastały od dawna. Zaczęło się od przetargu na organizację szwedzkiego stołu, usługi kelnerskiej i oprawy muzycznej z DJ-em do północy. Choć w planach zakładało to catering po lewobrzeżnej stronie miasta dla półtorej setki pracowników, to 8 czerwca okazało się, że na zapytanie ofertowe nie wpłynęła ani jedna propozycja. Postępowanie oficjalnie unieważniono z powodu braku zgłoszeń na dzień przed planowaną imprezą.
Logika podpowiadała, że
...