Czy za estetyczną fasadą i aktywnością w mediach społecznościowych szczecińskiego schroniska kryje się system, który zamiast realnie chronić zwierzęta, często spycha je poza margines przeżycia? Czy empatia bywa tu zastępowana kalkulacją wizerunkową? - pytają wolontariusze, którzy za krytykę „systemu" otrzymali grzeczne w tonie wypowiedzenia porozumień o współpracy. Wyrzucenia tych rzekomych „czarnych owiec" zażądali - według zarządu Zakładu Usług Komunalnych w Szczecinie - pozostali wolontariusze, którzy poczuli się dotknięci krytyką i nie „utożsamiają się" z autorami krytyki zawartej w płatnym ogłoszeniu, które ukazało się na łamach Kuriera Szczecińskiego przed dwoma tygodniami.
„Do schroniska trafiają między innymi kocięta i dorosłe koty oddawane przez mieszkańców w dobrej wierze. Po zabiegach i krótkim pobycie część z nich trafia do Domu Kota nr 5 - obiektu otwartego, z wyciętym otworem w wolierze, przez który zwierzęta swobodnie opuszczają teren schroniska, także zimą. Bez socjalizacji, bez przygotowania, często tuż po kastracji, twierdzą osoby zaangażowane w
...