Płynął z drugiego końca świata blisko dwa miesiące, a na finiszu i tak musiał swoje odstać. Ciężarowiec „King Two” – prawie 240 metrów długości i 51 szerokości – po kilku dniach kołysania się na redzie zacumował w końcu w Świnoujściu. W ładowni nie miał kontenerów z elektroniką, tylko dziesięć gigantycznych stalowych rur, na których staną wiatraki na Bałtyku.
Statek wyruszył 2 września z chińskiej bazy Penglai. Do Świnoujścia miał wejść w nocy 24 października, ale Bałtyk miał inne plany. Sztormowa pogoda zatrzymała jednostkę na kotwicy przed portem i dopiero we wtorek po południu olbrzym ruszył w stronę wejścia. Kwadrans po 14 cumował już przy Świnoujście Offshore Terminal, porcie instalacyjnym obsługującym budowę morskich farm wiatrowych. Liczby robią wrażenie. Pokład ładunkowy ma około 12 tysięcy metrów kwadratowych, czyli ponad półtora pełnowymiarowego boiska piłkarskiego. Nośność to 40 tysięcy ton. Statek zbudowała chińska stocznia Dajin Heavy Industry i to jego pierwszy rejs do Europy. Czy to najszerszy statek, jaki kiedykolwiek wpłynął do Świnoujścia? Tego nikt dziś
...