Sobota, 07 marca 2026 r. 
REKLAMA

Jak się żyło w mojej oficynie

Data publikacji: 07 marca 2026 r. 10:44
Ostatnia aktualizacja: 07 marca 2026 r. 11:00
Jak się żyło w mojej oficynie
Aleksander Miśkiewicz z ojcem Ibrahimem w bramie mojej kamienicy, nr 21 przy Obrońców Stalingradu, rok 1954 Fot. archiwum Aleksandra MIŚKIEWICZA  

Wszystkie moje lata dziecięce i wczesnej młodości związane są z jedną z kamienic przy ulicy Obrońców Stalingradu (dziś Bałuki), brama domu nr 21. Mieszkałem tam z rodzicami z lewej strony oficyny, na 3 piętrze, widząc z okna trochę nieba i okno sąsiadów. Zimą siadały na parapetach wróble, ćwierkając i prosząc o okruchy chleba.

REKLAMA

Najważniejszym zadaniem pierwszych powojennych lat było po otrzymaniu mieszkania, wyposażenie w meble. Ci lokatorzy, którzy otrzymali mieszkania z frontu, mogli się cieszyć z mebli pozostawionych przez ich dawnych właścicieli, jeśli wcześniej nie zainteresowali się nimi w tym czasie rodzimi nasi szabrownicy. Mieszkania w oficynie były zupełnie ogołocone z mebli.

Ale pomimo szabru, mebli w mieście nie brakowało. Aby wyposażyć mieszkania często sobie wzajemnie pomagano, przenosząc je z jednego mieszkania do drugiego, na prośbę lokatorów. Byli tacy, którzy potrafili wędrować po dzielnicach Szczecina, które zostały oszczędzone od nalotów alianckich i wyszukiwać meble w pustych mieszkaniach, aby dostarczyć je osobom poszukującym. Czyniono to

...
Zawartość dostępna dla Czytelników eKuriera
Pozostało jeszcze 90% treści.

Pełna treść artykułu dostępna w
eKurierze
z dnia 06-03-2026

 

Aleksander MIŚKIEWICZ
REKLAMA
Tylko zalogowani użytkownicy mają możliwość komentowania
Zaloguj się Zarejestruj
REKLAMA
REKLAMA