Puchary - Melba, Palermo, Liliputki, desery - Grześ, Florentyna, Ptyś, Eldorado, coctaile, torciki, kawy „po włosku", jugosłowiańskie i radzieckie wina, zestawy obiadowe, papierosy o elegancko brzmiących, zagranicznych nazwach. Większość oferujących te produkty szczecińskich lokali już nie istnieje, ale pozostały karty dań, z ofertą równiutko wystukaną na maszynie do pisania. Czasami czcionka ma kolor fioletowy, a tusz od kalki wylewa się poza obrys liter, utrudniając odczytanie tekstu. Stronice przesiąknięte zapachem kuchni i dymu tytoniowego, świadectwo dawnych - niedawnych czasów. Trzymając je w rękach prawie słyszymy szum rozmów, czujemy klimat wnętrz. Chief, Kaskada, Jagódka, To-Tu, Duet, Shu-Hin… Pamiętacie Państwo?
Mieszkający w przygranicznych Łęgach Robert Borkowski od młodości czuł potrzebę kolekcjonowania nietuzinkowych przedmiotów. Jako dziecko marzył, aby zostać archeologiem, fascynowały go zwłaszcza wytwory kultury technicznej. W swoich zbiorach ma dawne barometry, arytmometr mechaniczny, suwaki logarytmiczne, telefony, busolę z brytyjskiego myśliwca
...