Wypadek przy pracy czy powtarzający się standard? Wpis jednego z kuracjuszy przebywających na turnusie w Centrum Rekreacji i Rehabilitacji „Wodnik" w Świnoujściu wywołał prawdziwą lawinę w mediach społecznościowych. Pod adresem prywatnego ośrodka, realizującego turnusy dofinansowywane ze środków publicznych, padły ciężkie zarzuty dotyczące warunków sanitarnych i traktowania pacjentów. Zarząd Spółki błyskawicznie odpowiada na naszą interwencję, prosi o nieocenianie działalności na podstawie jednego przypadku, odrzuca zarzuty o dyskryminację pacjentów i zapowiada gruntowny remont obiektu.
„Grzyb w kabinie, poręcze ledwo trzymają"
Wszystko zaczęło się od relacji Piotra Lejmana, który spędził w „Wodniku" przy ul. Sienkiewicza 9 dwutygodniowy turnus rehabilitacyjny wraz z żoną. Po powrocie postanowił podzielić się swoimi wrażeniami na lokalnych grupach społecznościowych. Jego opis z miejsca zebrał tysiące reakcji i kilkaset udostępnień.
Relacja kuracjusza jest druzgocąca i dotyczy zarówno infrastruktury obiektu, jak i poziomu świadczonych usług rehabilitacyjnych oraz gastronomicznych.
- Spędziłem tu dwa tygodnie z żoną. W „Centrum Rehabilitacji Wodnik" Świnoujście odradzam, jeśli chodzi o rehabilitację to jest tak niski poziom, że nie warto. Poza tym w pokojach jest brud, w łazience grzyb w kabinie i na fugach, łazienki nie są przystosowane dla osób niepełnosprawnych są bardzo ciasne, poręcze podtrzymujące dla osób niepełnosprawnych ledwo się trzymają strach dotykać - opisuje w internetowym wpisie Piotr Lejman. Autor podnosi również kwestię podejścia personelu do przebywających w ośrodku osób. - Wyżywienie to wyboru nie ma, śniadania i kolacje na okrągło to samo. Personel jest niemiły
...