Około 110 mln metrów sześciennych gazu jeszcze niedawno czekało na redzie przed Świnoujściem. Gazowiec „Danuta Siedzikówna-Inka” dopiero po trzech dniach mógł wejść do terminalu LNG. Powodem była pogoda, podczas której w morze nie wyjdą ani holowniki, ani łódź z pilotem. Jego ładunek jest 61. w tym roku. Z dotychczasowych 60 aż 54 przypłynęły z USA, a do ubiegłorocznego wyniku wciąż sporo brakuje.
Zapytaliśmy o bieżącą sytuację w świnoujskim gazoporcie dwie spółki: GAZ-SYSTEM, który jest właścicielem i operatorem terminalu, oraz Orlen, który odpowiada za kontraktowanie dostaw. Już na starcie okazało się, że odpowiedzialność jest podzielona jak w dobrze naoliwionej korporacji. GAZ-SYSTEM podał liczby, a pytania o plany, kierunki i ryzyka odesłał do Orlenu. Orlen odpowiedział, choć nie na wszystko wprost.
Licznik bije, ale wolniej
Jak przekazał GAZ-SYSTEM, na dzień 1 października terminal miał na koncie 466 zrealizowanych dostaw. Dwa tygodnie później, 15 października, licznik pokazywał 468. W pierwszej połowie października do Świnoujścia zawinęły więc dwa gazowce. Od początku roku
...