Dziewięcioletni Filip miał w uchu ciało obce. Jego ojciec pojechał z chłopcem na Szpitalny Oddział Ratunkowy w Stargardzie, ale, jak twierdzi, dziecko nie zostało tam zbadane przez lekarza. Dyrekcja szpitala wyjaśnia, że na miejscu nie było odpowiedniego sprzętu, by bezpiecznie usunąć ciało obce z ucha dziecka…
Pan Henryk ze Stargardu zgłosił się do naszej redakcji po zdarzeniu, do którego doszło 1 października po godz. 20. Jego dziewięcioletni syn Filip miał w uchu kawałek gumki do mazania, był widoczny gołym okiem. Ojciec postanowił szukać pomocy w stargardzkim szpitalu.
– Czy normalną rzeczą jest, że dziecko, które ma ciało obce w uchu w postaci kawałka gumki, widoczne gołym okiem, nie zostaje przyjęte w stargardzkim SOR? – pyta czytelnik.
Zastanawia się również, co w takiej sytuacji mają zrobić rodzice, którzy nie mogą pojechać do specjalistycznego szpitala w Szczecinie.
– Czy jeśli nie mam możliwości jechać do szpitala na Unii Lubelskiej w Szczecinie, to dziecko ma całą noc spędzić z ciałem obcym w uchu? – pyta pan Henryk.
„Dziecko nie zostało zbadane”
Ojciec chłopca jest
...