Powoli opada kurz po porażce piłkarskiej reprezentacji Polski ze Szwecję. Jak wiadomo pozbawiła ona Biało-Czerwonych wyjazdu na mundial. Po raz pierwszy od 2014 roku zabraknie Polaków w finałach wielkiej imprezy.
Aby kurz nie opadł całkiem, postarał się Tomasz Lipiński, dziennikarz Canal Plus oraz wszechobecny w mediach nie tylko sportowych, Zbigniew Boniek.
- Brak awansu na mistrzostwa świata nie cofnie nas w rozwoju - skomentował Lipiński niezakwalifikowanie się Polski na mundial dodając, że bardziej cofnęły nas mecze z poprzednich MŚ w Katarze - z Arabią Saudyjską, Meksykiem i Argentyną. Zachęcił także selekcjonera Jana Urbana, żeby dalej szedł swoją drogą budowy drużyny. Ta droga to gra bardziej ofensywna i widowiskowa, przyjemniejsza do oglądania dla kibica od tej, jaką chociażby prezentowała kadra Czesława Michniewicza w Katarze. Wydaje się, że Lipiński zapomniał jednak o ważnych rzeczach jakie dawałby awans Polaków na mundial. Chodzi o prestiż całego kraju, a także wielką kasę. Lekką ręką licząc na udziale naszych Orłów na mundialu PZPN wzbogaciłby się o 50 milionów złotych (premia do FIFA i sponsorów). Na słowa Lipińskiego musiał szybko zareagować Boniek, bo żadna opinia, a tym bardziej kontrowersyjna nie może obejść się bez „przystawienia pieczątki” przez Zibiego. Jeśli komentuje i poucza polityków, ludzi z autorytetem, to czemu miałby nie zrobić tego z jakimś tam Lipińskim. Tym bardziej, że ma parcie na szkło, jak w przeszłości ciąg na bramkę.
- To jest totalna brednia. Nie można opowiadać herezji – rzucił się Boniek na Lipińskiego na kanale prowadzonym przez oddanego mu dziennikarza. W argumentacji braku Polski na mundialu Boniek miał wiele racji, ale sama forma oceny Lipińskiego pozostawia wiele do życzenia. Boniek lubi krytykować i połajać innych komentując polską rzeczywistość piłkarską, ale zapomina, że to on przez dwie kadencje, a łącznie 9 lat był prezesem PZPN i miał możliwości, żeby naprawiać polską piłkę, bo tego wymaga od dawna.
Miał wystarczająco dużo czasu, żeby przy udziale fachowców stworzyć Narodowy Program Szkolenia Dzieci i Młodzieży, chociażby na wzór tego w Szwajcarii. Ten kraj mający około 9 mln mieszkańców po batach jakie zbierała jego piłkarska drużyna, stworzył na początku tego wieku taki program, a od 2004 roku regularnie i z powodzeniem gra w finałach wszystkich turniejów (wyjątkiem był rok 2012). Podobnie rzecz ma się z niewiele większą Belgią. Reprezentacja Polski w ostatniej dekadzie bazowała na wybitnym talencie Roberta Lewandowskiego, na warsztacie i doświadczeniu selekcjonera Adama Nawałki czy Czesława Michniewicza. Dlatego graliśmy w finałach wielkich turniejów, aż do tegorocznego mundialu. Jesteśmy drugim największym krajem w Europie po Włoszech - nie uwzględniając pogrążonej w wojnie Ukrainy - który nie będzie miał reprezentacji na tegorocznym mundialu. Mądry Polak po szkodzie.
Jerzy CHWAŁEK
Pasjonat sportu od dzieciństwa. Dziennikarz sportowy "Piłki Nożnej" i "Super Expressu", obecnie "Kuriera Szczecińskiego".