Czwartek, 08 stycznia 2026 r. 
REKLAMA

Lekcja z panem docentem

Data publikacji: 2016-02-09 11:28
Ostatnia aktualizacja: 2016-02-11 21:24

Jedną z życiowych lekcji, którą dobrze zapamiętałem, były zajęcia na studiach historycznych. Pan docent, który był zapewne doktorem habilitowanym, chociaż nie mam takiej pewności, wpisał mi do indeksu trójczynę z minusem i z adnotacją „bez braku zainteresowań archiwalnych”, bo nauczał nas archiwistyki. Pan docent (dzisiaj już się takich tytułów naukowych tak powszechnie nie używa) chciał mi dopiec, ale w emocjach popełnił kardynalny błąd. Bo przecież „bez braku zainteresowań archiwalnych” oznacza, ni mniej ni więcej, właśnie te zainteresowania.

Do dzisiaj mam ten indeks z tym zadziwiającym wpisem. I, oczywiście z podpisem jego autora. Wtedy nieźle mnie to rozbawiło, a moich kolegów jeszcze bardziej. Najprościej rzecz ujmując, straciliśmy do pana wykładowcy szacunek, bo uznaliśmy, że uczelniany wykładowca z naukowym tytułem język polski znać powinien. I zasady najprostszej logiki też. Bo podwójne zaprzeczenie to przecież „tak”. Ale co tam, było minęło, został indeks, wpis i mgława pamięć o facecie, z którego zajęć niewiele zapamiętałem, bo były po prostu nudne i wyjątkowo nieciekawie prowadzone. Co od razu, jak to młodzi ludzie zauważyliśmy, dając to zapewne odczuć panu docentowi.

Wtedy tak wyraźnie, po raz pierwszy chyba w życiu, zdałem sobie sprawę z tego, że jeden posiadacz tytułu naukowego nie jest równy drugiemu i że nie trzeba być wcale wyjątkowym orłem, by ten tytuł zdobyć. Zajęcia z historii starożytnej prowadził z nami zwykły magister, a były tak pasjonujące i ciekawe, że nawet nam do głowy nie przyszło, by je chociaż raz odpuścić.

Lekcja z panem docentem, a szczególnie późniejsza po niej refleksja, była niezwykle pouczająca. Zburzyła bowiem hierarchię, którą wyznaczały stopnie naukowe. Bo przecież niejeden doktor, albo nawet magister może widzieć więcej od docenta czy profesora, a pani z... kiosku z gazetami od zarozumiałego absolwenta politologii. To oczywista oczywistość, ale wcale nie oznacza, że nie może być odwrotnie. Ba, pewnie właśnie w większej części, tak odwrotnie, czyli zgodnie z przyjętą ogólnie hierarchią - jest.

Mimo tej dobrze zapamiętanej lekcji z panem docentem, ciągle jednak rażą mnie ci profesorowie, którzy zieją agresją i brakiem kultury oraz, nazwijmy to, mało wykwintnym językiem. Profesorowie - podobnie jak szewcy czy piekarze - są różni, ale dlaczego wśród nich... zdarzają się docenci?

Komentarze

Minotaur
2016-02-11 21:04:27
Panie Redaktorze, piękny tekst, subtelna i celna puenta. Gratuluję. Większość komentujących czytelników z logiką na bakier, jak widać. Niestety, przedmiot ten pojawia się dopiero na studiach. A szkoda.
Aby odpowiedzieć na komentarz, musisz być zalogowany.
Dryja
2016-02-11 12:29:12
O, to pan Osajda gdzieś studiował! Czy na US?
Aby odpowiedzieć na komentarz, musisz być zalogowany.
nn
2016-02-11 08:44:21
Ot , dziennikarska wiedza o środowisku akademickim!
Aby odpowiedzieć na komentarz, musisz być zalogowany.
czytelnik
2016-02-11 07:54:08
Jak na razie sami docenci
Aby odpowiedzieć na komentarz, musisz być zalogowany.
Olaboga
2016-02-09 17:22:27
Panie dyrektorze, panie dyrektorze przyjechał do pana do współpracy Doktor Halibut- wołanie wykształconej jakby nie było siły fachowej przedsiębiorstwa w latach minionych acz przed rewolucyjnych. Inny wybitny po wizycie w dawnej "Bajce" naukowiec rzekł nieco rozmemłany ale mnie zrobiły "Docenta". A pewny wybitny Historyk musiał w "bulu piastunować" wysoki Urząd. Z tego wynika, że specyficzny język naukowy różnymi ścieżkami sobie chadza.
Aby odpowiedzieć na komentarz, musisz być zalogowany.
MM
2016-02-09 13:07:57
Traumatyczne przeżycie pana Mareczka. Dostał tróję i buczy na cały regulator. Wypłacz się w rękaw mamusi ale dlaczego zamieszczasz to na forum ?
Aby odpowiedzieć na komentarz, musisz być zalogowany.
Jarun
2016-02-09 12:08:36
Co to jest, pamiętnik sufrażystki? Cyt:" Bo przecież bez braku zainteresowań archiwalnych oznacza, ni mniej ni więcej, właśnie te zainteresowania." Co to za bełkot!?
Aby odpowiedzieć na komentarz, musisz być zalogowany.
Tylko zalogowani użytkownicy mają możliwość komentowania
Zaloguj się Zarejestruj