Wtorek, 12 maja 2026 r. 
REKLAMA

Kropelka na szali Paszczaka

Data publikacji: 2016-07-21 14:07
Ostatnia aktualizacja: 2016-07-22 17:30

Minister MSW Mariusz Błaszczak kpiący z Europy solidaryzującej się z ofiarami zamachu w Nicei – mówiąc z buźką w ciup, że malowanie kwiatków kolorowymi kredkami (wiadomo, geje!) i płacz urzędników Brukseli są przejawem „infantylnych zachowań” – nie przekroczył żadnych granic – ani kultury, ani dobrego smaku.

Po prostu dlatego że tych granic dawno już nie ma. Pohasał więc tylko po zapuszczonym gumnie, na które włażą coraz częściej politycy (nie tylko u nas), a że swoimi kaloszkami ochlapał przy tej okazji błotem choćby prezydenta Dudę, który mówił o francuskiej tragedii ze wzruszeniem i łzami w oczach? Drobiazg. A że błoto zaschło też w przykry sposób na nas wszystkich? A co tam.

* * * 

Na szczęście śmiała wypowiedź ministra Błaszczaka (podobno uderzył w ten sposób w poprawność polityczną) jest również groteskowa, więc można się gorzko pośmiać na myśl – oby nie proroczą – że my z terrorem damy sobie radę dużo lepiej niż jakaś szlochająca bezradnie Europa Zachodnia, bo służby ministra Błaszczaka różnią się stopniem profesjonalizmu od francuskich tak dalece jak taktyka (polityczna), tektura (ze szmat) i taczanka (Budionnego) różnią się od taktu.

* * * 

W książce „Lato Muminków” Tove Jansson, ze słynnego cyklu o Muminkach, jedną z paskudniejszych postaci jest pewien stróż porządku, dokładniej: policjant. Stworzonko antypatyczne, nadęte groźnie, wobec innych szydercze, ale właśnie jako stróż porządku niewiele warte. To pewien Paszczak.

W polskim musicalu, który powstał według „Lata Muminków”, Paszczak ów śpiewa piosenkę (muzyka – Tadeusz Woźniak, słowa – Bogdan Chorążuk), której fragment pozwolę tu sobie zacytować: „Ej, wisusy i chłopaki, Paszczak wsadzi was do paki / Bim beri bim beri bu / Obrzydliwi podpalacze, wprost nie można na was patrzeć / Bim beri bim beri bu / Ja wyaresztuję wszystkich, którym zbrodni cień się przyśni / Bim beri bim beri bu (…) Są od tego policjanci, żeby takich w pudle niańczyć / Bim beri bim beri bu / Zabraniamy gwizdać, śmiać się, wprost nie można na to patrzeć / Bim beri bim beri bu!”.

Tylko czekać, a na jakiejś nieodległej konferencji prasowej minister Paszczak, przepraszam: minister Błaszczak, zaśpiewa nam wszystkim ów refren: „Bim beri bim beri…”. 
A wtedy ktoś mu odkrzyknie w samo ucho: „BUUU!”.

* * * 

Zbigniew Ziobro, minister sprawiedliwości, też się na konferencji przeciwstawił terrorystom. Obyło się bez naigrywań z Zachodu.

Przeciwnie, minister rzekł odważnie, że wspólnie „zwyciężymy tę bitwę”.

Nieśmiało zauważam, że bitwę można wygrać (lub przegrać), a zwyciężyć to można przeciwnika, wroga (lub zostać zwyciężonym przez niego). Można też, oczywiście, zwyciężyć w bitwie.

Po prostu, po polsku: wygrywamy – coś, a zwyciężamy – kogoś.

„Zwyciężenie bitwy” też możemy sobie wyobrazić (teoretycznie), ale bitwa przegrywająca z nami (a dokładniej: z ministrem Ziobrą) musiałaby być bardzo słaba i skłonna do poddania się przed samą sobą (czyli przed bitwą).

* * * 

Premier Beata Szydło odpierając w Sejmie ataki na Antoniego Macierewicza (choć równocześnie nazywając go raz po raz Maciarewiczem), oświadczyła, że godzą w niego „nieprawdziwe oszczerstwa”.

Kłopotliwa to trochę obrona, bo sugerować może, że pod adresem Macierewicza można kierować również oszczerstwa prawdziwe.

* * * 

Być może do tych drugich należy zaliczyć sugerowaną mu współpracę z niejakim Luśnią, ponoć agentem obcego wywiadu.

Czytelnicy „Trylogii” Sienkiewicza (oczywiście nie prawnuka – byłego ministra, lecz jego pradziadka – pisarza) mają niewątpliwą frajdę, przypominając sobie przy tej okazji Luśnię z „Pana Wołodyjowskiego”.

I wybierając przymiotnik, którym bywał on w tej arcy-polskiej epopei obdarzany, by przypisać go Luśni dzisiejszemu. Bo raz bywał on tam „srogim Luśnią” – co do agenta pasuje, ale też „wiernym Luśnią” – co akurat Macierewicza, odżegnującego się od Luśni, jakby bardziej pogrąża. Bo jeśli Luśnia naprawdę wierny, to nie opuści ministra MON nigdy. Nawet po dymisji. Tak swojej (już była), jak i ministra (jeszcze przed nami).

* * * 

Prezydent (były) Bronisław Komorowski zapraszany bywa często do różnych telewizji (z wyjątkiem publicznej), by wypowiadać się jako ekspert.

Pominę tu treść rozmów, jakie prowadzone są z nim w studio, a skoncentruję się na formie. Jednej formie, a właściwie formule – grzecznościowej. Oto prezydent Komorowski zwraca się do prowadzących z nim rozmowę dziennikarek (jakoś tak się składa, że częściej są to właśnie dziennikarki, nie dziennikarze) per „proszę panią”. Tymczasem o nic je nie prosi.

Dość popularny to, niestety, błąd językowy ludzi kulturalnych, którzy zwracają się do kobiet: „proszę panią”, a nie – jak należy: proszę pani.

Prezydent Komorowski jest w tej mierze recydywistą. Szkoda, bo czasem warto go posłuchać. Ale on sam innych słucha chyba rzadziej (wynikiem: ostatnie wybory). Wyjścia są więc dwa. Pierwsze: zacznie on w telewizji rzeczywiście prosić dziennikarki (o cokolwiek), drugie: w telewizji przyjmą zasadę, że wywiady z prezydentem Komorowski przeprowadzać będą wyłącznie panowie. Tu możliwości popełnienia błędu nie będzie. Zarówno forma faktycznie prosząca, jak i grzecznościowa brzmieć będą tak samo: proszę pana.

Patrz: „Proszę słonia” Ludwika Jerzego Kerna.

* * * 

Jak bardzo mi brak mistrzostw Europy i transmisji na Polsacie Sport z udziałem Tomasza „Co Chodzi” Hajto! Gdzie dziś znaleźć takie perełki polszczyzny, jak w jego komentarzach!?

Na osłodę tego żalu – i ostateczne pożegnanie ME – przytaczam moją ulubioną perełkę Tomasza H. oprawną w jego myśl złotą: „Waleczność musi być tą kropelką, która przechyli szalę rzuconą przez nas na Portugalczyków”.

Tak, rzucajmy kropelki perełek, oby nie przed wieprze, które waży się – jak to wieprze – na szali w punkcie skupu.

Artur Daniel Liskowacki

Komentarze

ho
2016-07-22 16:39:27
Ma Pan rację Panie Redaktorze. Przeraża coraz bardziej, otaczająca nas rzeczywistość.
Aby odpowiedzieć na komentarz, musisz być zalogowany.
.
2016-07-22 11:52:52
A ja uwielbiam te marsze milczenia, składanie pluszaków pod płotem albo pod murem, stawianie zniczy na przejściach dla pieszych i przy drogach, zbieranie podpisów pod protestami, rozdawanie plastikowych płodów (można komuś wrzucić do zupy pomidorowej),wywijanie na platformach pod tęczową flagą oraz inne takie...
Aby odpowiedzieć na komentarz, musisz być zalogowany.
Nie wstyd
2016-07-22 09:39:41
Społeczeństwo nie podziela zdania pana ministra Błaszczaka. Zresztą to nie było żadne zdanie,a ciąg niezrozumiałych wywodów.
Aby odpowiedzieć na komentarz, musisz być zalogowany.
Piotr Wójcicki
2016-07-22 09:15:20
Do przedmówcy: Proponuję, by wypowiadał/a się Pan/Pani w imieniu własnym, a nie społeczeństwa. Poza wszystkim min. Błaszczak nie ma własnego zdania, tylko mówi to, co nakaże prezes. A jeśli już powie coś od siebie, to właśnie coś w stylu żenującej wypowiedzi o kwiatkach.
Aby odpowiedzieć na komentarz, musisz być zalogowany.
wstyd, panie redaktorze, wstyd
2016-07-21 18:33:22
Społeczeństwo podziela zdanie ministra Błaszczaka. Szkoda, że niektórzy dziennikarze są zupełnie oderwani od rzeczywistości i nie wiedzą, co zwykli ludzie myślą o hipokryzji zachodnich polityków.
Aby odpowiedzieć na komentarz, musisz być zalogowany.
Tylko zalogowani użytkownicy mają możliwość komentowania
Zaloguj się Zarejestruj