W piątek wieczorem „siły policyjne weszły na teren Trybunału Konstytucyjnego od strony Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Władza wykonawcza dokonała najazdu na najwyższą władzę sądowniczą” – relacjonuje świadek tych wydarzeń Bartłomiej Sochański, wiceprezes Trybunału Konstytucyjnego. W tym czasie prezydent RP był w samolocie w drodze do Senegalu. Do tych wydarzeń doszło, gdy Polacy przygotowywali się do uroczystości Wszystkich Świętych, niemal pod osłoną nocy i w trakcie nieobecności głowy państwa. Czy to wystarczy, by wydarzenia te nazwać „zamachem stanu”? Opozycja uważa, że tak. Rządzący, że najazdu na Trybunał dokonał w… pojedynkę prezydent Karol Nawrocki. W pojedynkę, bo nawet jego ochrona okazała się albo nieudaczna, albo nielojalna.
Oczy całej Polski od piątku zwrócone są na Trybunał Konstytucyjny. Najpierw sędzia Anna Korwin-Piotrowska wydała zarządzenie o przymusowej przerwie w czynnościach służbowych dla prezesa Bogdana Święczkowskiego oraz wiceprezesa Bartłomieja Sochańskiego. Na jej wniosek pod siedzibą Trybunału pojawiła się policja, która nie wpuściła do środka polityków opozycji. Do TK wkroczył za to ze swoimi ludźmi prezydent RP Karol Nawrocki, który wrócił do Polski natychmiast, gdy się dowiedział, co się dzieje w Trybunale Konstytucyjnym. Poniżej komentarze na ten temat.
Wiceprezes Trybunału Konstytucyjnego Bartłomiej Sochański:

– To, co wydarzyło się w piątek, to całkowicie bezprawne zajęcie Trybunału Konstytucyjnego przez siły policyjne. Weszły na teren TK od strony Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Władza wykonawcza dokonała najazdu na najwyższą władzę sądowniczą. Europa nie widziała czegoś takiego od czasu wojny. Czy to jest zamach stanu? Na początku wahałem się, czy ten termin jest odpowiedni, ale teraz muszę jasno stwierdzić, że to nie tylko zamach stanu, to po prostu zdrada stanu. Ci, którzy dokonują tej bezprecedensowej bezprawnej akcji, w tej chwili mają po swojej stronie prokuraturę, ale prędzej czy później zostaną pociągnięci do odpowiedzialności. Jestem przekonany, że stanie się to jeszcze za mojego życia. Przestrzegałem innych sędziów przed eskalacją, jako ich starszy kolega, który pamięta jeszcze stan wojenny. Niestety nie posłuchali mnie. Obawiam się dalszej eskalacji bezprawnych działań. Do Zgromadzenia Ogólnego TK nie ma kworum. Ustaliliśmy w gronie 7 sędziów, że nie skorzystamy z zaproszenia samozwańczej pani kierownik Anny Korwin-Piotrowskiej. A co z tym Anna Korwin-Piotrowska zrobi dalej, tego nie wiem. Jeśli chodzi o kwestie resetu konstytucyjnego, to w polityce obowiązuje zasada „never say never”. To już jest jednak zadanie dla polityków, nie dla sędziów.
Poseł Koalicji Obywatelskiej Grzegorz Napieralski:

– W przypadku sytuacji w TK rzuca się w oczy przede wszystkim buta i arogancja prezydenta RP Karola Nawrockiego. Pokazał, że nie dorósł do swojej roli. Prezydent powinien być osobą, która współpracuje, która buduje autorytet, a nie kieruje się chorymi ambicjami. Prezydent łamie Konstytucję, nie powołując ambasadorów i nie przyjmując ślubowania od nowych sędziów TK, których zgodnie z Konstytucją wybrał Sejm. To był obowiązek prezydenta. Nocne wejście prezydenta do siedziby TK jest złamaniem prawa. Prezydent nie stoi ponad prawem. Nie może ot tak wejść do sali szpitalnej czy do czyjegoś domu. Fotografie i filmy, na których uwieczniono wtargnięcie, są dla prezydenta upokarzające. Zresztą nie wiadomo, po co tam wszedł. Ostatecznie tylko posiedział w gabinecie i po prostu wyjechał. Prezydenci tacy jak ś. p. Lech Kaczyński czy Aleksander Kwaśniewski, reprezentujący przecież odmienne środowiska, na pewno nie postąpiliby w taki sposób. Być może teraz społeczeństwo jest bardziej spolaryzowane, ale smuci mnie, że przechodzimy do porządku dziennego nad hejtem i polaryzacją. Policja przyszła do Trybunału, bo jej zadaniem jest pilnowanie porządku i bezpieczeństwo. Byłem w sobotę pod TK. Pod moim adresem padały groźby karalne. Policja musi tam być. PiS mówi, że obecność policji to skandal. Przypominam, że za rządów PiS na teren polskiego Sejmu wjechały wozy policyjne, aby wystraszyć posłów ówczesnej opozycji. Przypominam posłankę Kingę Gajewską wziętą pod pachę i wrzuconą do radiowozu. Przypominam ówczesną posłankę a dziś minister edukacji Barbarę Nowacką spryskaną gazem przez policję. Myślę, że najgorsze mamy za sobą. Trybunał wróci do pracy, bo w interesie wszystkich Polaków jest, żeby normalnie pracował – a ostatnio tego nie robił. Obowiązkiem wszystkich sędziów jest pracować. Jeśli tego nie chcą tego robić, to być może trzeba im będzie wygasić mandaty.
Poseł Polskiego Stronnictwa Ludowego Jarosław Rzepa:

– Nie ma mowy o zamachu stanu. Mamy pogłębiający się kryzys w Trybunale Konstytucyjnym, który trwa od lat. Dotychczasowe próby naprawienia sytuacji okazały się mało skuteczne. Zabrakło też pewnych decyzji, ze strony prezydenta. Moim zdaniem jedynym rozsądnym wyjściem jest reset. Tej sytuacji chyba nie da się już uzdrowić, więc trzeba zacząć wszystko od nowa. Widziałbym to tak: wygaszamy kadencje wszystkich sędziów TK i uzgadniamy ponad podziałami politycznymi nową formułę. Oczywiście wymagane by były poprawki konstytucyjne. O resecie mówi nasz lider Włodzimierz Kosiniak-Kamysz, mówi Konfederacja, mówi Szymon Hołownia. Moim zdaniem nawet te osoby, które protestują teraz przed TK, też właśnie tego chcą, uzdrowienia sytuacji. Pytanie tylko, czy na reset zgodzą się dwie siły, które najbardziej zyskują na obecnej sytuacji, czyli PiS i KO. ©℗
Alan SASINOWSKI