Niedziela, 01 listopada 2026 r. 
REKLAMA

Zapalmy znicz także im. Pamiętając o Wołyniu

Data publikacji: 01 listopada 2026 r. 18:25
Ostatnia aktualizacja: 01 listopada 2026 r. 18:25
Zapalmy znicz także im. Pamiętając o Wołyniu
Po latach walki o pomnik poświęcony ofiarom ludobójstwa dokonanego na kresach południowo-wschodnich przez ukraińskich nacjonalistów z OUN - UPA oraz ukraińską ludność cywilną, wymowny monument odsłonięto na szczecińskim Cmentarzu Centralnym. Radni miejscy nie wyrazili wówczas zgody na postawienie pomnika na jednej ze szczecińskich ulic czy placu. O upamiętnienie ofiar Rzezi Wołyńskiej niestrudzenie walczył śp. Jerzy Mużyło, ówczesny prezes Stowarzyszenia Kresy Wschodnie Dziedzictwo i Pamięć. Inicjatorów wspierały środowiska kresowian, zwykli Szczecinianie i instytucjonalnie - Instytut Pamięci Narodowej. Fot. Ryszard PAKIESER  

Święto Wszystkich Świętych to dobra okazja, aby zapalić znicz nie tylko na grobach naszych bliskich, ale także przed pomnikami upamiętniającymi innych Polaków – choćby tych, którzy zginęli w czasie wojny, czy po wojnie, zamordowani przez komunistów. Ciągle niezagojoną raną jest pamięć o tych, którzy w latach 1939–1947 zostali pomordowani przez ukraińskich nacjonalistów w trakcie ludobójstwa na Wołyniu i w Galicji Wschodniej.

REKLAMA

– Święto Wszystkich Świętych to dzień kiedy pamiętamy przede wszystkim o naszych najbliższych zmarłych. To oczywiste, że gromadzimy się przy grobach bliskich, palimy tam światło pamięci, modlimy się – mówi Bartłomiej Ilcewicz, prezes Stowarzyszenia Kresy Wschodnie Dziedzictwo i Pamięć. – Nie powinniśmy jednak zapominać także o tych, którzy zmarli, ginąc w tragicznych okolicznościach. Na Cmentarzu Centralnym w Szczecinie są upamiętnienia m.in. żołnierzy wojny obronnej 1939 r., oficerów i inteligencji, głównie z Kresów Wschodnich, zamordowanych przez sowietów w Katyniu, Charkowie, Miednoje i innych miejscach. Jest upamiętnienie ofiar Grudnia 1970 r., w większości młodych ludzi, zamordowanych przez milicję i wojsko podczas krwawo stłumionych protestów. Jest wreszcie pomnik upamiętniający polskie, kresowe, ofiary ukraińskiego ludobójstwa na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej, ofiary zamordowane w sposób niezwykle okrutny, barbarzyński. Wszystkie te miejsca wołają o upamiętnienie, wołają o symboliczny znicz, który możemy zapalić w geście pamięci o Polakach, dla których Polska i polskość były niezwykle ważnymi wartościami.

Podczas Rzezi Wołyńskiej, często określanej jako ludobójstwo, z rąk Ukraińców zginęło od 100 do 200 tys. Polaków – mieszkańców Wołynia I Małopolski Wschodniej. Polaków zabijali wtedy zwykle ich ukraińscy sąsiedzi - ludzie żyjący przy tej samej ulicy, czy w tej samej wsi. Narzędziami mordu były noże, kosy czy sierpy rolnicze – wszystko co Ukraińcy mieli pod ręką. Oprócz Polaków ofiarami ukraińskich siepaczy byli też przedstawiciele innych nacji zamieszkujący wówczas polskie kresy, w tym Czesi i Żydzi.

Bartłomiej Ilcewicz zwraca uwagę także na bieżące wydarzenia w relacjach polsko-ukraińskich.

– Ostatnie wieści ze Lwowa, gdzie Lwowska Rada Obwodowa postanowiła uhonorować zbrojną formację: UPA, a także zbrodniarza i hitlerowskiego kolaboranta – Romana Szuchewycza, również z UPA, ale także Ołecha Olżycza z Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, napawa obrzydzeniem i przerażaniem. UPA i jej żołnierze mają na rękach krew tysięcy Polaków, starszych i młodszych, a cała sytuacja dzieje się w momencie, gdy żyją jeszcze świadkowie ludobójstwa, i dokonywane są ekshumacje, wciąż nieliczne, ale zawsze, zamordowanych na Wołyniu i w Małopolsce wschodniej Polaków. Co mają czuć rodziny ofiar, widząc takie działania? Cały 2027 rok miałby być rokiem UPA i Szuchewycza – jest to nie do przyjęcia. To godzenie w dobrosąsiedzkie relacje, które już teraz są zrywane, jak uczynił sejmik województwa lubelskiego, czemu nie możemy się dziwić, stanowisko jest jasne: dość gloryfikowania zbrodniczych formacji odpowiedzialnych za ludobójstwo na Polakach. Nawet w obliczu nieprzeciętnej pomocy, jakiej w ostatnich latach Ukraina doświadcza ze strony polskiej, dochodzi do tak prowokacyjnych posunięć, jak decyzje Lwowskiej Rady Obwodowej. To nie będzie budować porozumienia, które powinno opierać się na prawdzie historycznej, a tej strona ukraińska najwyraźniej nie chce uznać – mówi Bartłomiej Ilcewicz. ©℗

Karol CIEPLIŃSKI

REKLAMA
Tylko zalogowani użytkownicy mają możliwość komentowania
Zaloguj się Zarejestruj
REKLAMA
REKLAMA