Piątek, 22 maja 2026 r. 
REKLAMA

Wojciech Lizak (1951 - 2026). Zawsze szedł pod prąd

Data publikacji: 22 maja 2026 r. 09:35
Ostatnia aktualizacja: 22 maja 2026 r. 09:35
Wojciech Lizak (1951 - 2026). Zawsze szedł pod prąd
Fot. Ryszard PAKIESER  

Zmarł dr Wojciech Lizak. Jego antykwariat „Wu – eL” w charakterystycznej kamienicy przy ul. św. Wojciecha 1 był nie tylko miejscem, w którym zgromadził pamiątki ważne dla historii Szczecina i regionu, ale także areną frapujących spotkań, inspirujących dyskusji, niesztampowych projektów. Był intelektualistą osobnym, trochę zawadiaką, żywym umysłem, który szanowali także ci, którzy się z nim nie zgadzali. Wadził się ze Szczecinem – bo na Szczecinie mu zależało.

REKLAMA

Urodził się w 1951 roku w Chojniku k. Ostrowa Wielkopolskiego. Skończył prawo na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Uzyskał doktorat z nauk historycznych.

Zaangażował się w „Solidarność”. Był działaczem tzw. struktur poziomych w PZPR. Publikował m.in. w pismach takich jak „Kwadrat” czy „Tygodnik Solidarność”.

Współorganizował strajk na Politechnice Szczecińskiej przeciwko wprowadzeniu stanu wojennego. Od grudnia 1981 do września 1986 represjonowano go za działalność w strukturach poziomych i pozbawiono prawa do wykonywania zawodu nauczyciela akademickiego.

W wolnej Polsce był m.in. radnym Rady Miasta Szczecin, zastępcą dyr. ds. programowych TV Morze i wiceprezesem ds. programowych Radia AS, w latach 1995-2005 pracował jako adiunkt w Instytucie Historii na Uniwersytecie Szczecińskim.

– Uwielbiałem go. To był świetny człowiek – opowiada Jacek Jekiel, dyrektor Opery na Zamku. – Poznaliśmy się w połowie lat 90. ub. wieku, gdy jeszcze pracowałem w instytucie. A zanim go poznałem, już wiele o nim słyszałem. Był legendą. Mówiono o nim, że brał aktywny udział w przemianach ustrojowych, ale nigdy swojego udziału nie skonsumował. Wolał rolę enfant terrible. Zawsze miał własne zdanie. Uwielbiałem z nim rozmawiać. Rzadko się z nim zgadzałem, ale to były rozmowy fascynujące, wiele z nich wynosiłem. Mieliśmy kilka debat we trójkę, jeszcze z prof. Januszem Farysiem. Szkoda, że nikt tego nie nagrał. Wojciech Lizak miał wiele szacunku do Szczecina, traktował to miasto poważnie. Pamiętam, jak ustanawialiśmy nazwę Rondo Hakena, pojawiły się wtedy spolaryzowane opinie, a Wojciech Lizak wyprzedzał je o 5 kilometrów do przodu. Był dalej niż inni. Miał odwagę mówienia jako pierwszy, że osadnicy na tych ziemiach to byli chłopi postpańszczyźniani. A niedawny sukces książki „Chłopki” potwierdził, że miał słuszne intuicje. Był dotknięty palcem bożym, widział dalej niż inni. Potrzebujemy takich ludzi, którzy wyznaczają azymuty, którymi inni mogą podążać.

Wojciech Lizak przygotował albumy o Szczecinie, Wrocławiu, Warszawie, opracował wiele wystaw prezentowanych w całej Polsce, w tym w Senacie RP.

W 1988 roku dostał nagrodę Adolfa Bocheńskiego, obok Stefana Kisielewskiego, za publikację o stalinowskim aparacie represji. W 1990 roku za źródłowe opracowanie korespondencji Polaków zsyłanych do sowieckich łagrów nagrodzony przez redakcję „Res Publica”. W 2014 roku wraz z synem Karolem Lizakiem otrzymał nagrodę specjalną fundacji Identitas za album „Powstanie styczniowe – nieznane obrazy, zapomniane wiersze”.

W 2018 roku nagrodzono go Krzyżem Wolności i Solidarności.

– Po raz pierwszy miałem kontakt z doktorem Wojciechem Lizakiem na zajęciach z najnowszej historii Polski w latach 90. – wspomina prof. Krzysztof Kowalczyk, dyrektor Archiwum Państwowego w Szczecinie i pracownik naukowy Uniwersytetu Szczecińskiego. – Na tych zajęciach, po pierwsze, odczarowywał historię PRL-u, po drugie, robił to z wielką wirtuozerią intelektualną. Potem widywaliśmy się, gdy byłem już pracownikiem Uniwersytetu Szczecińskiego i dyrektorem Archiwum Państwowego. Pan Wojciech był niestrudzonym propagatorem polskości Pomorza Zachodniego, w tym Szczecina. Przywoływał w swoich opowieściach różne mniej znane postaci ważne dla historii naszego miasta. Ponadto interesowało go problem przetrwania ciągłości istnienia tradycyjnej polskiej inteligencji od powstania styczniowego do PRL-u, kiedy pojawiła się tzw. nowa inteligencja Polski Ludowej.

Historyk podkreśla:

– Wojciech Lizak był niewątpliwie intelektualistą z przedwojennym sposobem bycia, z sumiastymi wąsami. Zawsze szedł pod prąd. Wprawdzie w sensie formalnym był tylko doktorem, ale jak dla mnie ze względu na swoje przymioty intelektualne, nonkonformizm, głębokie oczytania, wiedzę z zakresu humanistyki tak naprawdę był profesorem.

Studentem Wojciecha Lizaka był także Krzysztof Męciński, obecnie dyrektor szczecińskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej. Mówi:

– To był wielki intelekt. Prowadził niezwykle ciekawe wykłady. Potem ceniłem go jako uczestnika debat o polskim Szczecinie, o jego tożsamości. To było cenne zwłaszcza w czasach, gdy poświęca się więcej uwagi niemieckiej historii naszego miasta. Wojciech Lizak skupiał się na czasie osadnictwa i budowaniu polskości tego miejsca. Jego wiedza była ogromna. Niezwykle cenne jest to, że Wojciech Lizak zabezpieczył i prezentował w swoim prywatnym muzeum pamiątki z tamtego okresu. Antykwariat „Wu – eL” stał się bardzo ważnym miejscem na kulturalnej mapie Szczecina. Mam głęboką nadzieję, że to wyjątkowe dzieło jego życia będzie kontynuowane, pozostając żywym pomnikiem pamięci o człowieku, który całe swoje serce oddał polskiej tożsamości naszego miasta.

Andrzej Łazowski twórca i prezes zarządu Stowarzyszenia Czas Przestrzeń Tożsamość, ambasador Miasta Szczecin, napisał w mediach społecznościowych: „Doktor Wojciech Lizak nie był jedynie antykwariuszem. Był strażnikiem historii, człowiekiem obdarzonym niezwykłą wrażliwością na piękny przedmiot, starą książkę, historyczną mapę czy pocztówkę. Potrafił dostrzegać w nich coś więcej niż materialną wartość – widział w nich ślady ludzkiego życia, kultury i pamięci. Z ogromnym zaangażowaniem odszukiwał przedmioty, które powinny być chronione jako dobro polskie i europejskie”.

Wojciech Lizak wielokrotnie gościł na łamach „Kuriera Szczecińskiego”. Opowiadał m.in. o historii Szczecina, o polskich elitach, o postrzeganiu powstania styczniowego przez Zachód, o wpływie, jaki rodzina Radziwiłłów wywarła na Niemcy.

Odszedł w minioną niedzielę.

Szczecińskie życie intelektualne utraciło niepodrabialny, zadziorny, czysto brzmiący głos. ©℗

Alan SASINOWSKI

Msza święta żałobna odprawiona zostanie w piątek o g. 12:00 w Parafii pw. Matki Bożej Bolesnej na Osowie. O g. 14 nastąpi zbiórka przy bramie głównej Cmentarza Centralnego, po czym odbędzie się odprowadzenie Zmarłego na miejsce wiecznego spoczynku oraz na uroczystości pogrzebowe przy kwaterze nr 93.

REKLAMA
Tylko zalogowani użytkownicy mają możliwość komentowania
Zaloguj się Zarejestruj
REKLAMA
REKLAMA