Burzliwy przebieg miało sobotnie spotkanie mieszkańców Podjuch z inwestorem dotyczące osiedla, jakie ma powstać na terenie między ulicami Ukośną, Sąsiedzką, Wschodnią i autostradą A6. Inwestor - Szczecińskie TBS - planuje budowę 26 budynków z około 560 mieszkaniami na obszarze ok. 10 hektarów.
W Domu Kultury Krzemień pojawili się licznie mieszkańcy Podjuch, przedstawiciele STBS, pracowni 22Architekci, radni oraz działacze społeczni. Od początku mieszkańcy zwracali uwagę na brak przedstawicieli miasta odpowiedzialnych za transport i układ drogowy oraz Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Padały pytania o ich nieobecność, a podczas dyskusji słychać było okrzyki: „Gdzie jest Krzystek?”.
Atmosfera była napięta już podczas prezentacji pierwszych wizualizacji inwestycji. Projektanci przedstawiali koncepcję osiedla określanego jako „parkowe” i „wkomponowane w krajobraz”. Mówiono o zachowaniu dużej ilości zieleni, naturalnych ścieżkach spacerowych, retencji wód oraz dostosowaniu terenu do ukształtowania wzgórz Podjuch. Architekci podkreślali, że celem projektu było ograniczenie ingerencji w istniejącą przyrodę i zachowanie charakteru miejsca.
Projektanci podkreślali, że osiedle miało być realizowane etapowo i że obecna koncepcja nie jest jeszcze projektem wykonawczym.
Najwięcej emocji wzbudziły jednak skala inwestycji i kwestie komunikacyjne. Mieszkańcy wskazywali na już istniejące korki na ulicy Metalowej oraz ograniczone możliwości dojazdu wąskimi ulicami. Obawiali się dalszego przeciążenia infrastruktury drogowej i wzrostu liczby samochodów. Krytykowano także niewystarczającą komunikację miejską.
Na sali wielokrotnie podnoszono również argument dotyczący wcześniejszych protestów przeciwko podobnym planom zabudowy. Mieszkańcy przypominali, że już kilka lat temu składano liczne uwagi do planów zagospodarowania przestrzennego i że według nich oczekiwania społeczne były jasne – teren powinien zachować charakter niskiej zabudowy.
Jeden z uczestników mówił, że mieszkańcy nie są przeciwni budownictwu społecznemu, ale sprzeciwiają się lokalizacji inwestycji właśnie w tym miejscu. Inny podkreślał, że Podjuchy mają charakter dzielnicy willowej i że projektowane osiedle jest zbyt duże w stosunku do istniejącej zabudowy.
W trakcie spotkania wielokrotnie przerywano wypowiedzi architektów. Pojawiały się głosy, że mieszkańcy od lat zgłaszają problemy komunikacyjne i hydrologiczne, które do dziś nie zostały rozwiązane. Część osób zwracała uwagę na zalewanie niższych części Podjuch po intensywnych opadach.
Prezes Szczecińskiego TBS Radosław Kanarek próbował tonować emocje i podkreślał, że inwestycja znajduje się na początku procedury przygotowawczej. Przedstawiona koncepcja może jeszcze ulec zmianom, a uwagi mieszkańców będą analizowane w ramach procedury Zintegrowanego Planu Inwestycyjnego. Kanarek zaznaczał, że Szczecińskie TBS realizuje inwestycje społeczne i że zapotrzebowanie na mieszkania czynszowe w Szczecinie jest bardzo duże. Podkreślał również, że inwestor nie działa w formule komercyjnego dewelopera nastawionego na maksymalizację zysków.
Mimo tych wyjaśnień emocje na sali nie opadały. Wielu mieszkańców zwracało uwagę, że bez obecności przedstawicieli miasta odpowiedzialnych za komunikację dalsza dyskusja nie ma sensu. Padały pytania o konkretne rozwiązania drogowe, przebudowę ulic oraz zwiększenie częstotliwości kursowania autobusów. Na większość z tych pytań uczestnicy spotkania nie otrzymali jednoznacznych odpowiedzi.
Radny Marek Duklanowski przypominał podczas dyskusji, że podobne plany były już wcześniej krytykowane i że część radnych sprzeciwiała się tej inwestycji w poprzednich latach. Zwracał uwagę, że skala zabudowy budzi sprzeciw mieszkańców od dawna.
W trakcie spotkania kilkukrotnie dochodziło do głośnych wymian zdań pomiędzy mieszkańcami a przedstawicielami inwestora. Część osób mówiła jednocześnie, pojawiały się okrzyki z różnych części sali, a prowadzenie dyskusji stawało się coraz trudniejsze.
W pewnym momencie grupa mieszkańców zaczęła opuszczać salę. Uczestnicy tłumaczyli, że dalsze spotkanie bez obecności przedstawicieli miasta i ZDiTM nie ma sensu.
Do końca spotkania atmosfera pozostała nerwowa. Mieszkańcy wielokrotnie podkreślali, że obawiają się dalszego pogorszenia jakości życia w Podjuchach, zwiększenia korków oraz przeciążenia istniejącej infrastruktury drogowej i komunikacyjnej. Przedstawiciele inwestora i projektanci deklarowali natomiast gotowość do dalszych rozmów oraz analizowania zgłaszanych uwag.©℗
Dariusz Gorajski
Fot. Dariusz Gorajski