Niedziela, 25 stycznia 2026 r. 
REKLAMA

Szczecinianka wypuszczona z niemieckiego aresztu

Data publikacji: 24 stycznia 2026 r. 20:18
Ostatnia aktualizacja: 24 stycznia 2026 r. 20:18
Szczecinianka wypuszczona z niemieckiego aresztu
W listopadzie ub. roku znajomi i krewni pani Natalii pojawili się na Uniwersytecie Szczecińskim, do którego przyjechał na wykład minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski, aby zwrócić uwagę na jej sprawę.   

Pani Natalia, szczecinianka, która spędziła prawie trzy miesiące w niemieckim areszcie koło Rostocku, wróciła do domu. Z zamkniętego ośrodka Jugendamtu decyzją polskiego sądu udało się wydobyć także trójkę jej dzieci. Rodzina jest znowu razem. Wreszcie.  

REKLAMA

- Dla mnie to, cię wydarzyło w piątek, gdy zapadła decyzja, że mogę wyjść na wolność, to był prawdziwy cud. To nie mogło się dla nas skończyć lepiej, to, że razem z dziećmi mogliśmy wrócić do Szczecina - opowiada "Kurierowi" pani Natalia. -  Na pewno będzie jeszcze potrzebna pomoc psychologa, może psychiatry, w tej chwili cieszę się, że mogłam spędzić noc razem z dziećmi, pierwszą noc od tak dawna. Gdy wróciliśmy z dziećmi, czekali na nas nasi szczecińscy przyjaciele. To bardzo pomogło. Poczuliśmy się na nowo podłączeni do naszego życia. Wierzyć mi się nie chce, że system międzynarodowy może tak nieprawidłowo funkcjonować. Mam poczucie skrzywdzenia.

- Moja klientka mogła opuścić niemiecki areszt, bo amerykański sąd przyznał, że decyzja o areszcie była nieadewkatna - komentuje mecenas Michał Lizak. - Wpływ na to miało także orzeczenie szczecińskiego sądu. 

W czwartek wydział rodzinny Sądu Okręgowego w Szczecinie - do którego sprawę dzieci pani Natalii przekierował sąd w Rostocku - podjął decyzję, że mają one wrócić do Polski.  

Dramat pani Natalii i jej dzieci zaczął się, gdy zostali zatrzymani przez niemieckich funkcjonariuszy na granicy 31 października ub. roku, gdy jechali na wycieczkę do Berlina. Wtedy szczecinianka trafiła do aresztu, a jej dzieci w wieku 14, 12 i 9 lat do ośrodka Jugendamtu. Przez ten czas właściwie nie mieli ze sobą kontaktu.   

Na jakiej podstawie stracili wolność? Można powiedzieć, że padli ofiarą prawnych komplikacji na linii Polska - Niemcy - Stany Zjednoczone.

Pani Natalia mieszkała wcześniej w USA. Jednak w 2020 roku, po tym, jak zaczęła się jej sprawa rozwodowa, wróciła do Polski z dziećmi. Mąż, obywatel USA, wydał na to zgodę notarialną. Jednak później poinformował szczecińską prokuraturę, że dzieci zostały uprowadzone. Polscy śledczy sprawę umorzyli. Do strony polskiej o ekstradycję zgłosiła się również prokuratura w Kalifornii, którą uruchomił mąż pani Natalii. Polska na ekstradycję się nie zgodziła. Jednak ten sam wniosek o ekstradycję stał się podstawą dla niemieckich służb, by zatrzymać panią Natalię i jej dzieci.

Przez prawie trzy miesiące przed sądami w Szczecinie, Niemczech i w USA toczyła się batalia o ich uwolnienie. Zakończyła się sukcesem.©℗

Alan Sasinowski

 

 

REKLAMA
Tylko zalogowani użytkownicy mają możliwość komentowania
Zaloguj się Zarejestruj
REKLAMA
REKLAMA