Problemy ze słuchem nie dotyczą wyłącznie seniorów. Coraz częściej zaczynają się wcześniej i rozwijają po cichu. A jak podkreśla dr n. med. Katarzyna Radomska, kierująca Kliniką Otolaryngologii Dorosłych i Dzieci i Onkologii Otolaryngologicznej Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego nr 1 PUM w Szczecinie, słuch jest jednym z kluczowych zmysłów, odpowiedzialnych nie tylko za komunikację, ale także za bezpieczeństwo oraz prawidłowe funkcjonowanie mózgu.
Światowy Dzień Słuchu przypada właśnie 3 marca. To dobra okazja, żeby przypomnieć, że o ten zmysł trzeba również odpowiednio zadbać.
Problem bywa bagatelizowany
– Utrata słuchu to w praktyce stopniowe wyłączanie się z życia społecznego. To nie tylko kwestia gorszego słyszenia, ale gorszego rozumienia świata – zaznacza specjalistka.
Jednym z najczęstszych i najbardziej bagatelizowanych objawów jest sytuacja, w której pacjent słyszy, że ktoś mówi, ale ma trudność ze zrozumieniem słów – zwłaszcza w hałasie, gdy jesteśmy w sklepie, w pracy czy w komunikacji miejskiej. To typowy objaw niedosłuchu czuciowo-nerwowego (odbiorczego). W warunkach ciszy problem może być niemal niezauważalny, lecz w codziennym życiu – staje się wyraźny.
Dr Katarzyna Radomska zwraca uwagę na jeszcze jeden często lekceważony problem: jednostronny niedosłuch.
– Wielu pacjentów uważa, że skoro jedno ucho słyszy dobrze, to nie ma powodu do niepokoju. To mit. Nawet jednostronny ubytek słuchu wymaga diagnostyki, a czasem leczenia lub rehabilitacji – podkreśla.
Na początek diagnoza
Choć niedosłuch kojarzy się z wiekiem senioralnym, pierwsze zmiany mogą pojawiać się znacznie wcześniej. Co więcej, u osób starszych nawet niewielkie ubytki słuchu mogą przyspieszać procesy otępienne. Specjaliści coraz częściej mówią wprost: dbanie o słuch to dbanie o mózg.
– Im dłużej zwlekamy z rehabilitacją, tym trudniej później przyzwyczaić się do aparatu słuchowego. Mózg, który przez lata nie otrzymuje pełnych bodźców dźwiękowych, „rozleniwia się” i trudniej wraca do efektywnego przetwarzania dźwięków – wyjaśnia dr Katarzyna Radomska.
Diagnostyka powinna rozpocząć się od podstawowej wizyty u lekarza rodzinnego. W wielu przypadkach przyczyną pogorszenia słuchu bywa zalegająca woskowina, której usunięcie natychmiast poprawia słyszenie.
W zależności od rodzaju niedosłuchu – przewodzeniowego, czuciowo-nerwowego lub mieszanego – możliwe jest leczenie zabiegowe albo rehabilitacja z wykorzystaniem aparatu słuchowego. Współczesne aparaty słuchowe nie przypominają już dużych, widocznych urządzeń sprzed lat. To zaawansowane technologicznie rozwiązania, często niemal niewidoczne, wyposażone w mikrofony kierunkowe, systemy redukcji hałasu czy możliwość bezpośredniego połączenia z telefonem i telewizorem.
Młodzież też w grupie ryzyka
Coraz większym wyzwaniem staje się higiena słuchu wśród młodzieży. Słuchawki to dziś codzienność, ale kluczowe znaczenie ma sposób ich używania. Specjaliści zalecają korzystanie z tych wyposażonych w system redukcji hałasu, który w efekcie pozwala słuchać muzyki przy niższej głośności. Równie istotny jest czas – po 45–60 minutach warto zrobić co najmniej 15 minut przerwy, aby umożliwić regenerację ucha wewnętrznego.
– Nie chodzi o zakazy, ale o rozsądek i świadomość – podkreśla dr Katarzyna Radomska.
Eksperci zgodnie apelują: nie warto czekać do momentu, kiedy problemy ze słuchem zaczną realnie utrudniać życie zawodowe i rodzinne. Szczególnie w taki dzień jak Światowy Dzień Słuchu warto znaleźć chwilę i wykonać proste badanie kontrolne – niezależnie od wieku. Bo słuch to nie detal. To narzędzie komunikacji, relacji i sprawnego myślenia. A jego utrata rzadko następuje nagle – najczęściej zaczyna się cicho.
(sag)