Środowy wieczór w Żarowie pod Stargardem zakłóciły odgłosy, które zaniepokoiły mieszkańców jednej z ulic. Około godz. 21.30 mieli usłyszeć najpierw dwa gwizdnięcia, a chwilę później kilka strzałów. W ich trakcie słychać było przeraźliwy skowyt psa. Według relacji sąsiadów wszystko miało wydarzyć się na jednej z posesji.
Na redakcyjną skrzynkę trafiło dziś rano nagranie, na którym zarejestrowano odgłosy zdarzenia. Jak wynika z relacji mieszkańców, zanim rozległy się strzały, z posesji dochodziło gwizdanie. Sąsiedzi podejrzewają, że ktoś w ten sposób przywoływał psa.
- Przysiadłam na podwórku, rozmawiałam przez telefon - opowiada mieszkanka Żarowa. - Nagle usłyszałam strzały i skowyt psa. Słyszeli to również inni mieszkańcy. To było około 21.37. Wcześniej było słychać gwizdanie, jakby ktoś przywoływał psa. A potem padło kilka strzałów z broni palnej. To było przerażające. Mieszkańcy szybko zawiadomili policję. Jak twierdzą, funkcjonariusze przyjechali na miejsce około 20 minut później. Według ich relacji nie zostali jednak wpuszczeni na teren posesji. Przy bramie żona właściciela miała powiedzieć policjantom, że pies może być agresywny, że ma jakieś rany niewiadomego pochodzenia.
- Jak wróciłam ze Szczecina to już była tu policja, to było po godz. 22 - opowiada inna mieszkanka. - Jak odjechała, zobaczyliśmy że ktoś biegnie z latarką po podwórku.
Sąsiedzi nie dali za wygraną. Ponownie zainteresowali sprawą funkcjonariuszy, zwłaszcza po przejrzeniu nagrań z kamer monitoringu.
- Później słyszeliśmy jakiś rumor na podwórku, ktoś biegał z latarką - mówią. - To była suka owczarka kaukaskiego. Potem już psa nie było słychać. A zazwyczaj ta suka szczekała.
Na posesji miały zostać ujawnione ślady krwi
W czwartek policjanci mieli prowadzić na miejscu szerzej zakrojone czynności. Mieszkańcy przekazali funkcjonariuszom nagrania z kamer zamontowanych na swoich posesjach. Według ich relacji na miejscu pojawili się również policjanci z Komendy Wojewódzkiej Policji oraz przedstawiciele Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami.
Sąsiedzi twierdzą, że podczas prowadzonych czynności zabezpieczono ślady krwi, które miały znajdować się zarówno w garażu, gdzie miały paść strzały, jak i na podwórku. Psa nie odnaleziono. Na miejscu nie było
również właściciela posesji.
- Nie ma psa, nie ma pana - mówiła nam jedna z kobiet.
Mieszkańcy Żarowa zostali przesłuchani i złożyli zeznania. Według nieoficjalnych relacji sąsiadów mężczyzna miał zastrzelić psa, a następnie gdzieś go ukryć i opuścić posesję. Na tym etapie policja oficjalnie tego nie potwierdza. Nie wiadomo również, co dokładnie stało się ze zwierzęciem.
Policja potwierdza jedynie zgłoszenie
O sprawę pytaliśmy stargardzką policję, prokuraturę oraz Komendę Wojewódzką Policji w Szczecinie. - Potwierdzam, że otrzymaliśmy zgłoszenie dotyczące znęcania się nad zwierzęciem - przekazał jedynie asp. Wojciech Jędrych, rzecznik Komendy Powiatowej Policji w Stargardzie.
Na obecnym etapie policja nie ujawnia szczegółów prowadzonych czynności.
Sąsiadka mówi o wcześniejszym incydencie z bronią
Jedna z mieszkanek, z którą rozmawialiśmy, twierdzi, że mężczyzna miał wcześniej posiadać nielegalną broń. Kobieta opowiedziała również o zdarzeniu sprzed pewnego czasu.
- Kiedyś kula utkwiła w moim oknie dachowym, a potem spadła mi na nogę - wspomina. - Przecież mógł kogoś trafić już wtedy! Zgłaszałam sprawę policji, zajmowała się tym prokuratura. Ale sprawę umorzono - mówi.
Podejrzewany mężczyzna miał zostać zatrzymany
Według naszych nieoficjalnych ustaleń mężczyzna podejrzewany o związek ze sprawą miał zostać w piątek zatrzymany. Na razie nie ma jednak oficjalnego komunikatu policji, który potwierdzałby ten fakt.
Nie wiadomo również, gdzie znajduje się pies i jaki jest jego dalszy los. Sprawa jest rozwojowa. Będziemy informować o kolejnych ustaleniach, gdy tylko służby przekażą nowe, oficjalne informacje.©℗
(w)