Sprzeciw wobec Paktu Migracyjnego Unii Europejskiej, programowi przymusowej relokacji do Polski tysięcy imigrantów z różnych kręgów kulturowych, kontynuuje Konfederacja Korony Polskiej, która organizuje manifestacje pn. „STOP inwazji imigrantów”. W czwartek odbyła się ona także w Szczecinie. Czy imigranci naprawdę nam zagrażają?
Zdaniem organizatorów protestów osoby te się nie asymilują, lecz chcą żyć w swoich małych wyizolowanych społecznościach. Zgodnie z unijnymi wytycznymi, państwo musi zapewnić im bezpłatne mieszkania, wyżywienie, opiekę zdrowotną oraz świadczenia finansowe. Alternatywą jest odprowadzanie do Brukseli 20 tysięcy euro za każdego nieprzyjętego imigranta. Koszty tych działań ponoszą podatnicy, a wycofanie się z tego unijnego programu jest niemożliwe.
Konfederaci podkreślają, że ich stanowisko nie wynika z uprzedzeń czy rasizmu, lecz z pragmatyzmu bazującego na doświadczeniach państw Europy Zachodniej, gdzie masowy napływ imigrantów doprowadził do osłabienia tożsamości narodowej i pogorszenia jakości życia mieszkańców. – Europejskie miasta i miejscowości, jeszcze niedawno uchodziły za bogate, czyste, bezpieczne i budziły naszą zazdrość – mówią. – Chcieliśmy, aby Polska była taka sama. Dzisiaj, te miasta nie są już czyste i bezpieczne. Coraz częściej dochodzi tam do konfliktów kulturowych, rozbojów, kradzieży czy aktów przemocy. Te państwa borykają się z wysoką przestępczością, plagą stały się gwałty, a zwłaszcza zbiorowe gwałty na europejskich kobietach.
Zdaniem protestujących pod hasłem „STOP inwazji imigrantów”, obecny kryzys i wzrost bezrobocia zmusza wielu Polaków do wyjazdu za granicę w poszukiwaniu pracy. Wielu polityków chce rozwiązać ten problem imigrantami i w ten sposób wspierać gospodarkę, a także częściowo rozwiązać problem starzejącego się społeczeństwa. – Państwo prowadząc odpowiednią politykę, powinno jednak w pierwszej kolejności stworzyć warunki do powstawania miejsc pracy dla Polaków, a dopiero później posiłkować się imigrantami – uważają.
Sylwia Kloc, nauczycielka matematyki, członkini Stowarzyszenia Nauczyciele dla Wolności oraz matka trojga dzieci, zwraca też uwagę na sytuację w oświacie. – Niekontrolowany napływ uczniów obcojęzycznych negatywnie wpływa na polski system edukacji, drastycznie obniża poziom nauczania oraz pogarsza bezpieczeństwo w szkołach – podkreśla. – Należy odejść od obecnego modelu edukacji włączającej na rzecz większej ochrony interesów polskich uczniów.
Autorka książek o tematyce geopolitycznej, Ewa Marcinkowska, zauważa, że „Bruksela dużo mówi o bezpieczeństwie, ale czy wpuszczanie do naszego kraju tak dużej liczby ludzi rzeczywiście jest dla nas bezpieczne? – W 2017 roku przewodniczący Parlamentu Europejskiego Antonio Tajani powiedział, że w nadchodzących latach do Europy może przybyć około 30 milionów imigrantów. Taką przyszłość Bruksela przygotowywana dla Polski – mówi E. Marcinkowska. – Czy za kilka lat Polska pozostanie Polską? Chcę, aby nasze ulice nadal były bezpieczne. Chcę, aby Polska rozwijała się i bogaciła, a nie ginęła w dystopijnej rzeczywistości Unii Europejskiej. Nie po to jako naród walczyliśmy o wolną Polskę, aby we własnym kraju stać się obywatelami drugiej kategorii. Co się z nami stało? Gdzie nasza duma? Gdzie nasza chęć budowania własnego domu? Dlaczego o niego nie dbamy? Pomagać potrzebującym to jedno, ale robić to kosztem własnego państwa i świadomie uczestniczyć w jego upadku – to nie jest ani mądre, ani dobre.
Zdaniem Piotra Podgórskiego, członka Konfederacji Korony Polskiej „o tych sprawach należy mówić głośno, bez strachu i bez poprawności politycznej. Troska o bezpieczeństwo naszych rodzin, naszych bliskich i przyszłości naszego narodu nie jest żadnym ekstremizmem ani nienawiścią. Jest naszym prawem i przede wszystkim obowiązkiem. Dlatego sprzeciwiajmy się temu szaleństwu. Nie pozwólmy odebrać sobie Polski – naszego domu, naszej kultury i naszej tożsamości. Dbajmy o przyszłość i bezpieczeństwo naszego kraju tak, aby kolejne pokolenia Polaków mogły żyć w Polsce, jaką znamy i kochamy”. ©℗
(K)
Film: Sylwia Dudek