Barbara Lach:
– Zacznę od tego, że mój syn ma w tym dniu urodziny, więc korzystając, z okazji składam mu serdeczne życzenia. Jeśli chodzi o sam piątek trzynastego, nie mam o tym żadnego szczególnego zdania. Podchodzę do tej daty i dnia normalnie – dla mnie to na pewno nie jest pechowy dzień, choć niektórzy w to wierzą.
Iwona Baran z córeczką Małgosią:
– Nie podchodzę do tego dnia jak do pechowego, czy złego. Raczej patrzę na niego pozytywnie i wierzę, że może przynieść tzw. dobrą kartę. Dla mnie każdy piątek, także ten trzynastego, to początek weekendu, czas odpoczynku i relaksu, więc po prostu dobry dzień. To zwykła data, z którą nie mam żadnych negatywnych skojarzeń. Czytelnikom „Kuriera Szczecińskiego” razem z córeczką życzymy dużo optymizmu, spokoju i żeby nie przejmowali się piątkiem trzynastego, bo naprawdę nie ma czym.
Waldemar Bacza z żoną Bogumiłą:
– Dla nas osobiście jest to bardzo dobry, a wręcz fantastyczny i normalny dzień, zwłaszcza teraz, gdy po srogiej zimie budzi się wiosna. Jeśli chodzi o „piątek trzynastego”, nie poddajemy się takim zabobonom, bo właśnie za zabobon to uważamy. Dla nas to po prostu zwykły dzień, nad którym nie warto się negatywnie zastanawiać, ani się nim niepotrzebnie stresować.
Remigiusz Łapkowski z synem Mikołajem:
– Muszę przyznać, że z synem mamy na ten temat różne zdania. On wspomina, że kiedy był młodszy, jak dobrze pamiętam, właśnie w piątek trzynastego uczył się jeździć na rowerze, przewrócił się i nieco to odczuł, dlatego trochę kojarzy ten dzień z pechem – choć dziś świetnie już jeździ na rowerze i gra w piłkę nożną. Ja nie uważam tego dnia za pechowy – to po prostu przesąd. Lepiej nie myśleć o nim negatywnie, a osoby bardziej przesądne mogą po prostu zachować ostrożność, jeśli daje im to spokój. Razem z synem życzymy wszystkim, aby się tym dniem nie przejmowali. Syn pozdrawia swoją klasę III „a” ze Szkoły Podstawowej nr 2 im. Marii Konopnickiej w Nowogardzie oraz panią wychowawczynię Alicję Gałkę i życzy, aby piątek trzynastego był dla wszystkich radosnym dniem. ©℗
Tekst i fot. Jarosław BZOWY