Środa, 18 marca 2026 r. 
REKLAMA

Śmierć naganiacza na polowaniu. Dwaj mężczyźni przed sądem

Data publikacji: 18 marca 2026 r. 21:07
Ostatnia aktualizacja: 18 marca 2026 r. 21:07
Śmierć naganiacza na polowaniu. Dwaj mężczyźni przed sądem
Proces ruszył po 6 latach od tragedii. Fot. Artur BAKAJ  

Po sześciu latach od tragedii w lesie koło Gościna, przed Sądem Rejonowym w Kołobrzegu rozpoczął się proces karny dwóch mężczyzn, odpowiedzialnych zdaniem prokuratury za śmierć 47-letniego naganiacza.

REKLAMA

Przypomnijmy, że dramat rozegrał się 10 listopada 2019 roku w trakcie dewizowego polowania. Myśliwymi byli Duńczycy, a organizatorem polowania Koło Łowieckie „Świt”. To właśnie z broni jednego z Duńczyków padł niefortunny strzał, w efekcie którego naganiacz Andrzej K., stały mieszkaniec powiatu kołobrzeskiego, został trafiony prosto w serce. Mężczyzna zmarł na miejscu. Wezwana na miejsce policja zatrzymała wszystkich myśliwych oraz zabezpieczyła ich broń. Okazało się, że śmiertelny strzał padł z broni należącej do Henrika B., któremu postawiono zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci. Oskarżenie twierdzi, że do tragedii przyczynił się organizator polowania Mieczysław S., bowiem naraził członków nagonki na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia. W toku śledztwa ustalono, że strzelanie do zwierzyny rozpoczęło się w momencie, gdy nagonka znajdowała się zaledwie 50 metrów od myśliwych i to w dodatku w pobliżu linii strzałów. Przepisów mówią o tym, że odległość ta musi wynosić co najmniej 100 metrów.

W kołobrzeskim sądem poza prokuratorem pojawił się jedynie Mieczysław S. Obywatel Danii Henrik B. nie dojechał, usprawiedliwiając się złym stanem zdrowia po poważnym urazie. Mimo nieobecności jednego z oskarżonych proces rozpoczęto. Mieczysław S. nie przyznał się do winy. Twierdził, że śmiertelny strzał oddany został bez jego zgody. Prokuratura obstaje przy tym, że jednak pogwałcono zasady bezpieczeństwa, a odpowiedzialny za to był zasiadający na ławie oskarżonych kierownik polowania. Na winę nieobecnego na rozprawie Duńczyka wskazują biegli z zakresu balistyki. Ustalili oni, że strzał padł ze stanowiska nr 7, które ten zajmował. Sprawę rozstrzygnie ostatecznie oczywiście sąd. Na kolejnej rozprawie, którą zaplanowano na 9 kwietnia, przesłuchani mają zostać pierwsi świadkowie. Obu oskarżonym grożą kary do 5 lat pozbawienia wolności. ©℗

(pw)

REKLAMA
Tylko zalogowani użytkownicy mają możliwość komentowania
Zaloguj się Zarejestruj
REKLAMA
REKLAMA