Środa 25 maja 2022r. 
REKLAMA

Relacje uczeń-nauczyciel

Data publikacji: 2016-09-27 21:48
Ostatnia aktualizacja: 2019-07-09 11:16
Relacje uczeń-nauczyciel
 

W szkole nie ma partnerstwa, ale warto postawić w niej na budowanie dobrych relacji. Dzięki nim pojawi się zaufanie, które jest owocem danego słowa i dotrzymanej obietnicy - uważają uczestnicy III Szczecińskiego Forum Oświatowego "W drodze do dobrej szkoły".

Trzeci rok z rzędu forum zgromadziło w Technoparku wielu nauczycieli i dyrektorów miejskich szkół oraz ludzi, którym bliska jest oświata. Wtorkowej debacie przyświecał temat podmiotowości ucznia, budowania jego dobrych relacji z nauczycielem, a także miejsca rodzica w szkolnej rzeczywistości.

- Tematyka podmiotowości ucznia jest bardzo ważna. Szkoła jest dla ucznia i to w niej najczęściej odbywa się odkrywanie jego talentów - powiedział prezydent Szczecina Piotr Krzystek.

Psycholog, neurometodyk i autorka wielu publikacji Małgorzata Taraszkiewicz przyznała, że często nauczyciel o swoich najlepszych "paskowych" uczniach mówi "moi uczniowie". Jeśli natomiast uczeń ma problemy, wzywa rodzica i mówi: Proszę się zająć swoim dzieckiem. - Gdzie kończy się odpowiedzialność zawodowa nauczyciela? - pytała psycholog. - Relacje w szkole zbudowane są w oparciu o trójkąt dramatyczny, rodem z tragedii greckiej: rodzice, nauczyciele, uczniowie. Dziś popularne jest, by mówić o partnerstwie w szkole, ale żadnego partnerstwa rodziców w szkole nie ma. 

Dobromiła i Bernard Frugowie, autorzy książki o tym, w co należy wyposażyć młodych ludzi przed wkroczeniem w dorosły świat, przyznali że najważniejszą jest inwestycja na rzecz relacji. - Konto relacji jest ich miernikiem. Spójrzmy jakie, jako rodzice, nauczyciele mamy saldo tego  konta - mówił Bernard Fruga. - Budowanie zaufania wymaga pracy i cierpliwości, bo zaufanie jest owocem.©℗

Elżbieta KUBERA

For. Dariusz GORAJSKI

Cały artykuł w środowym w Kurierze Szczecińskim i w e-wydaniu z 28.09.2016 r.

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze

iw
2016-09-28 12:47:58
O litości! W dawnych czasach... w dawnych czasach, to pomarańcze jedliśmy raz w roku- żaden argument. Fakty- wokół wiele pogubionych osób...ale nie można generalizować! mamy wokół wartościowych młodych ludzi, którzy owszem potrzebują kindersztuby- ale ta kindersztuba zwie się człowieczeństwem! Dzieci nie potrzebują partnerstwa- potrzebują dorosłego, który pozwoli ten świat poukładać. Zatem kochani...zamiast oceniać i zrzędzić- do dzieła!!!
Pas.
2016-09-28 07:37:23
Jeszcze tego by brakowało, żeby było partnerstwo pomiędzy uczniem i nauczycielem. W dawnych czasach uczeń czuł respekt przed nauczycielem, a i w łapę drewnianą linijką nie raz dostał. To było prawdziwe wychowanie, a nie tak jak teraz, gdy rodzic (zwłaszcza roszczeniowy) dziecka jest dodatkowym uczniem. Podjeżdża taka matka Brajanka super limuzyną pod szkołę, parkuje na kopercie zarezerwowanej dla nauczycieli i czuje się wielką panią, bo jest właścicielką ciuchbudy. Podchodzi do wychowawczyni i kategorycznie żąda lepszych ocen do syna, który, swoją drogą, powinien chodzić do szkoły specjalnej, ale co tam, gestykuluje, że on nie jest upośledzony, a wręcz przeciwnie. Takie to mamy czasy.

Dodaj komentarz

HEJT STOP
0 / 500


REKLAMA