Niedziela 05 grudnia 2021r. 
REKLAMA

Pożegnanie Jana Jęczkowskiego – zasłużonego szczecińskiego okrętowca

Data publikacji: 2018-12-21 20:31
Ostatnia aktualizacja: 2019-07-09 12:28
Pożegnanie Jana Jęczkowskiego – zasłużonego szczecińskiego okrętowca
 

W piątek (21 grudnia) bliscy, przyjaciele i znajomi uczestniczyli w pogrzebie śp. Jana Jęczkowskiego na Cmentarzu Centralnym w Szczecinie. Zasłużony okrętowiec zmarł 16 grudnia. Miał 86 lat.

Jan Jęczkowski pochodził z Szamotuł. Był absolwentem Wydziału Budowy Okrętów Politechniki Gdańskiej. Ze Szczecinem związał się w 1957 r. Od 1963 należał do Stowarzyszenia Inżynierów i Techników Mechaników Polskich, pełniąc w nim wiele funkcji, m.in. wiceprezesa Zarządu Głównego SIMP. Od 2010 r. był prezesem honorowym szczecińskiego oddziału tej organizacji.

Oo 1957 r. pracował w Stoczni Szczecińskiej, jako projektant. W latach 1969-84 był szefem technicznym tego zakładu. Od 1984 do 1991 r. pełnił funkcję dyrektora Centrum Techniki Stoczniowej PROMOR, a od 1993 do 1998 r. - dyrektora technicznego. Był twórcą programów rozwojowych Stoczni Szczecińskiej oraz wykładowcą na Wydziale Techniki Morskiej Politechniki Szczecińskiej.

Warto wspomnieć, że przez 15 lat kierował projektowaniem technologii warsztatowej i nadzorem technologicznym ponad 300 budowanych statków. Pozostawił po sobie także trwały ślad w Szczecinie - był w grupie budowniczych Pomnika Czynu Polaków.

Będąc już na emeryturze, udzielał się w pracach wielu stowarzyszeń działających na rzecz stoczni i gospodarki morskiej.

- Jak produkcja znowu ruszy, to robotnicy tu wrócą, bo będą chcieli być dla swoich dzieci ojcami, a nie wujkami, którzy będą do nich wpadać raz na dwa tygodnie czy miesiące. Za pomocą samego tylko biadolenia nic się jednak nie dokona - podkreślał w rozmowie z „Kurierem Szczecińskim” w 2009 r., gdy stocznia upadła.

Na sercu leżało mu nie tylko odrodzenie szczecińskiego zakładu, ale też szkolnictwa okrętowego.

W październiku br. był sygnatariuszem stanowiska szczecińskiego środowiska okrętowego w sprawie konsolidacji sektora stoczniowego. Choroba i śmierć przyszły, gdy kierował zespołem wykonującym w SIMP opracowanie techniczne na rzecz stoczni.

Współpracownicy wspominają go jako człowieka szlachetnego i prawego, o szerokich horyzontach, wizjonera. Wśród okrętowców cieszył się dużym autorytetem i szacunkiem.

(ek)

Fot. www.szczecin.simp.pl

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze

Olek
2018-12-22 11:00:27
Tusk "ma gdzieś" autorytety. Gdy nasze stocznie okazały się lepsze i tańsze w produkcji od niemieckich - zniszczył je i fiuka! On nie lubi takiej konkurencji.
Quistorp
2018-12-21 23:01:48
Nie odszedłeś.Żyjesz w naszej pamięci.

Dodaj komentarz

HEJT STOP
0 / 500


REKLAMA