Poniedziałek, 05 października 2026 r. 
REKLAMA

Police: Trzy lata więzienia dla odpowiedzialnego za kilkadziesiąt tysięcy ton śmieci

Data publikacji: 05 października 2026 r. 20:18
Ostatnia aktualizacja: 05 października 2026 r. 20:28
Police: Trzy lata więzienia dla odpowiedzialnego za kilkadziesiąt tysięcy ton śmieci
Fot. Ryszard Pakieser  

Po kilkunastu latach od zamknięcia składowiska odpadów przy ul. Kamiennej w Policach były szef firmy Ecorama Krzysztof K. został skazany na trzy lata więzienia. Drugiego oskarżonego sąd uniewinnił. Wyrok jest nieprawomocny. Usunięcie ponad 60 tys. ton śmieci kosztowało 27,4 mln zł.

REKLAMA

W poniedziałek w sądzie w Policach wyroku wysłuchał tylko Andrzej Wróbel (zgodził się na publikację danych i wizerunku), który został uniewinniony. Jego dawny wspólnik Krzysztof K., prezes spółki Ecorama, był nieobecny. To on w ocenie sądu „formalnie i faktycznie” zarządzał firmą, która na składowisku przy ul. Kamiennej w Policach pozostawiła kilkadziesiąt tysięcy ton odpadów. Sąd wymierzył mu trzy lata więzienia, 50 tys. zł grzywny i  65 tys. zł nawiązki na rzecz Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska.

Sędzia Patryk Gobber z Sądu Rejonowego Szczecin-Prawobrzeże i Zachód w Szczecinie, z wydziału zamiejscowego w Policach, wyliczał pozostawione na ul. Kamiennej śmieci: wióry, ścinki, trociny, papier, drewno, cegły, ceramikę, gruz, metale itd. Podkreślił, że znajdowały się tam też odpady komunalne i medyczne, których Ecorama nie miała prawa przyjmować. Zaznaczył, że trudno precyzyjnie określić, jak długo K. prowadził tę działalność. W wyroku wpisano: „daty nieustalone, nie wcześniej niż 2011 r., nie później niż 9 października 2013 r.”

– Materiał dowodowy zawiera niewątpliwie pewne luki, ale nie są to luki tego rodzaju, żeby mogły prowadzić do uniewinnienia obu oskarżonych – zastrzegł sędzia.

Zwrócił uwagę, że z terenu przy ul. Kamiennej samorząd uprzątnął (do jesieni 2023 r.) ponad 63 tys. ton odpadów. W akcie oskarżenia szacowano je na 48 tys. ton. Sędzia podkreślił, że pozwolenia wydane przez starostwo przewidywały maksymalnie  12 tys. ton przez trzy lata.

Zasądzona kara jest wyższa, niż wnioskowała prokuratura, wnosząc o dwa lata więzienia dla K. Sąd zwiększył też wysokość nawiązki na rzecz NFOŚiGW do 65 tys. zł. Prokurator wnioskowała o 50 tys. zł.

– Rozstrzygnięcie sądu można przyjąć z satysfakcją. Działania na szkodę środowiska, znaczące obniżenie jego jakości spotkało się z reakcją wymiaru sprawiedliwości – skomentowała po wyjściu z sali sądowej prok. Ewa Krupka-Ćwiek.

Pytana przez PAP, czy śledczy odwołają się od wyroku w zakresie uniewinnienia drugiego oskarżonego (wnioskowano o 18 miesięcy pozbawienia wolności, 50 tys. zł grzywny i 50 tys. zł nawiązki dla NFOŚiGW), wyjaśniła, że decyzja zostanie podjęta po zapoznaniu się z pisemnym uzasadnieniem.

Obrońca Krzysztofa K. adwokat Marcin Bręczewski też zapowiedział złożenie wniosku o uzasadnienie.

– Musimy się zapoznać z pisemnymi motywami wyroku i wtedy podejmiemy decyzję co do dalszych kroków i ewentualnej apelacji – powiedział PAP.

Przedstawiając ustne uzasadnienie wyroku, sędzia Gobber podkreślił, że ważnymi dowodami w sprawie były nie tylko zeznania kilkudziesięciu świadków, ale też zdjęcia lotnicze, które potwierdziły, że ogromne ilości odpadów pojawiły się na terenie przy ul. Kamiennej w okresie 2011-2012.

Sędzia zwrócił uwagę, że w latach 2009-2012 przepływy finansowe Ecoramy były na stałym poziomie, nawet nieco spadały, a śmieci przybywało „w ilościach, które w ocenie sądu w żaden sposób nie korespondują z tym, co wpływało na rachunek spółki”.

– Więc dochodzi też pytanie o legalność pochodzenia tych odpadów i sposób ich rozliczania. Bo że pan K. przyjmował je tam za darmo, nikt sądu nie przekona – stwierdził sędzia.

Uzasadniając wyrok, zwrócił też uwagę, że w październiku 2013 r. Ecorama została sprzedana dwóm mężczyznom, którzy kilka lat później zmarli. Spółka de facto już nie działała. Miała zaległości finansowe. W sierpniu 2012 r. wygasła umowa dzierżawy. Starostwo wzywało do zwrotu terenu, bez odpadów. Ani należności, ani oczyszczenia terenu przez dzierżawcę nie wyegzekwowano.

– W ocenie sądu było to ewidentne sprzedanie tej spółki na „słupów”, jak to się mówi. Na osoby, które miały ją kupić za tysiąc złotych – wyjaśnił sędzia. – Ta spółka nigdy nie działała zgodnie z założeniem, zgodnie z technologią, na którą dostała zezwolenie – podsumował.

Akt oskarżenia Krzysztofa K. i Andrzeja Wróbla skierowano do sądu 31 grudnia 2021 r. Proces się przeciągał, m.in. ze względu na chorobę sędzi. Śledczy badali sprawę od 2015 r., kiedy zawiadomienie złożył zastępca burmistrza Polic. Prokuratura Rejonowa Szczecin-Zachód po postępowaniu sprawdzającym wydała jednak postanowienie o odmowie wszczęcia śledztwa „wobec braku znamion czynu zabronionego”, o czym informowała PAP rzeczniczka szczecińskiej prokuratury Julia Szozda.

W 2020 r. śledztwo podjęła prokuratura okręgowa. Wtedy stwierdzono, że działalność Ecoramy była prowadzona „wbrew przepisom i decyzjom właściwych organów”. I miało to spowodować „istotne obniżenie jakości powierzchni ziemi z uwagi na obecność bardzo wysokich zawartości cynku, kobaltu, miedzi, ołowiu oraz kadmu”.

Krzysztof K. z ławy oskarżonych kilkukrotnie przekonywał, że przy ul. Kamiennej 3 w Policach zamierzał uruchomić najnowocześniejszy w regionie zakład przetwarzania odpadów. Zapowiadał zatrudnienie nawet 100 osób. Tłumaczył, że instalację miała dostarczyć firma z Niemiec. Moce przerobowe określano na 80 ton na godzinę.

Świadkowie w procesie mówili o prowizorce i ręcznym sortowaniu odpadów przez kilka osób, przy małym taśmociągu. K. wyjaśniał, że było to rozwiązanie tymczasowe. Zgromadzenie ogromnej ilości odpadów tłumaczył koniecznością zabezpieczenia na okres zimowy, kiedy prowadzi się mniej inwestycji. K. skarżył się w sądzie, że „samorząd nasyłał kontrole” na Ecoramę. Składowisko sprawdzali inspektorzy WIOŚ i policja. Działania państwowych służb nazwał „nękaniem”.

Na przedostatniej rozprawie we wrześniu, kiedy sędzia planował odebranie dodatkowych wyjaśnień od K., oskarżony odmówił odpowiedzi na pytania, wygłosił tylko oświadczenie i poprosił o zgodę na opuszczenie sali „ze względu na stan zdrowia i przyjmowane silne leki”.

Andrzej Wróbel w poniedziałek powiedział PAP, że odczuwa „ulgę” i że spodziewał się uniewinnienia, ponieważ nie popełnił przestępstwa i nigdy nie zamierzał działać na szkodę środowiska. Podkreślił, że od 2010 r. miał problemy rodzinne, zdrowotne, sprzedał K. więcej udziałów w Ecoramie i nie odpowiadał za działalność spółki. Stracił też pracę w drugiej firmie, wpadł w długi, zlicytowano mu mieszkanie.

Prawie pięciohektarowy teren, gdzie przez kilkanaście lat zalegały hałdy odpadów, został uprzątnięty i zrekultywowany na koszt państwa i samorządów. W październiku 2023 r. zakończono wywożenie odpadów, w 2024 r. przeprowadzono rekultywację obszaru 4,61 ha. Rzeczniczka prasowa Starostwa Powiatowego w Policach Sylwia Turkiewicz przekazała PAP, że kosztowało to 27 379 681 zł. Dotacja NFOŚiGW dla Gminy Police wyniosła prawie 20,4 mln zł, Wojewódzki FOŚiGW udzielił pożyczki 3 mln 130 tys. zł, Powiat Policki wyłożył ponad 2 mln 388 tys. zł.

Rzeczniczka starostwa przekazała, że samorząd nie wyegzekwował opłat za dzierżawę (ostatnia wpłata Ecoramy wpłynęła 11 stycznia 2012 r.). Umorzone zostało też postępowanie dotyczące  odszkodowania za bezumowne użytkowanie nieruchomości do 29 czerwca 2020 r.

PAP ustaliła ponadto, że Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska, który kilkukrotnie (w 2010 r., 2012 r., po pożarze śmieci w 2018 r.) kontrolował składowisko przy ul. Kamiennej, nie ściągnął naliczonych kar.

– Obie kary, po 10 tys. zł, nigdy nie zostały zapłacone. W księgowości uzyskałem informację, że organy skarbowe umorzyły sprawę ze względu na nieściągalność – poinformował rzecznik prasowy WIOŚ w Szczecinie Michał Ruczyński. 

Logo PAP Copyright

REKLAMA
Tylko zalogowani użytkownicy mają możliwość komentowania
Zaloguj się Zarejestruj
REKLAMA
REKLAMA