W poniedziałek po południu pod Pomnikiem Pamięci Ofiar Nacjonalistów Ukraińskich 1939 - 1947 na Kresach Południowo - Wschodnich na szczecińskim Cmentarzu Centralnym zgromadzili się przedstawiciele środowiska Kresowiaków. Upamiętnili przypadającą na 9 lutego 83. rocznicę preludium rzezi wołyńskiej, którą zainicjowała napaść banderowców na wieś Parośla.
- Wymordowano tam od 120 do 160 Polaków. Zginęli tylko dlatego, że byli Polakami - mówił Bartłomiej Ilcewicz ze Stowarzyszenia Kresy Wschodnie. Odniósł się także do wzniesienia siedem lat temu pomnika poświęconego ofiarom banderowców: - Na pomnik czekały osoby, które pochodziły z Wołynia, z Małopolski wschodniej, którzy podczas jego odsłonięcia jeszcze żyły. Byli to między innymi żołnierze 27. Wołyńskiej Dywizji Piechoty Armii Krajowej Ale też świadkowie historii, którzy widzieli to barbarzyństwo, które miało miejsce kilkadziesiąt lat temu. Nie było miejsca w Szczecinie, żeby się spotkać, pomodlić.
Bartłomiej Ilceiwcz uważa, że potrzebujemy pełnej prawdy o Wołyniu. Postuluje większą liczbę ekshumacji na terenach dawnych zbrodni. Identyfikacje co prawda się odbywają - i to z udziałem genetyków ze Szczecina - ale według Barłotmieja Ilceiwcza to wciąż za mało.
- Lekcja z Wołynia jest taka: nienawiść nie doprowadza do niczego dobrego - konkludował szczecinianin.©℗
(as)