Niedawno wyremontowano kilka kamienic przy ul. Mazurskiej w Szczecinie. W przypadku dwóch z nich można mieć pewne zastrzeżenia co do wykonanych prac. W przypadku budynku pod numerem 21 w pobliżu placu Odrodzenia autor projektu remontu zupełnie zignorował najważniejszy element fasady, istotną, bo dekoracyjną strukturę tynku.
Chodzi o pionowe, faliste bruzdy w tynku przypominające prążki. Ten zabieg dekoracyjny spotykany w architekturze początku XX wieku był autentycznym ewenementem w skali całego Szczecina. Teraz elewacja jest gładka i po bruzdach nie ma śladu.
Tego rodzaju dekoracja nazywa się tynkiem czesanym. Poza ul. Mazurską nieco podobny tynk w Szczecinie można znaleźć chyba tylko na rogu ulic 5 Lipca i Strzeleckiej. Ten na kamienicy przy Mazurskiej był jednak znacznie bardziej efektowny. Bruzdy były masywne i głębokie, a całość miała organiczny, secesyjny charakter.
Z kolei w przypadku kamienicy numer 30 razi niechlujstwo. A jeszcze bardziej razi to, że nikomu to nie przeszkadza. Nad eleganckim wejściem do budynku, pracownicy budowlani wyjątkowo niedbale wykonali blaszane opierzenie gzymsu. Koszty poprawki byłyby minimalne. Nie chodzi więc o pieniądze.
Niejako przy okazji tego tematu – a chodzi o sprawę z punktu widzenia ochrony zabytków dość istotną – warto zwrócić uwagę na dużą liczbę szczecińskich kamienic, które w trakcie odbudowy, ale i kilkudziesięciu lat bieżącej „renowacji”, zostały bezpowrotnie oszpecone. Dodajmy, oszpecone na wiele sposobów. Najczęstszym było skuwanie elementów dekoracyjnych fasad lub zasłanianie ich nowymi tynkami. ©℗
Tekst i fot. Karol CIEPLIŃSKI