Mieszkańcy kołobrzeskiej Dzielnicy Zachodniej z uwagą przyglądają się rewitalizacji stawu w Parku im. Antoniego Szarmacha. Przypomnijmy, że chodzi o długo oczekiwaną inwestycję, która realizowana jest w ramach budżetu obywatelskiego.
Docelowo staw zmieni całkowicie swoje oblicze, a obok niego stanie kupiona przez miasto rzeźba Małgorzaty Chodakowskiej, będąca swojego rodzaju fontanną. Wyłoniony w drodze ogłoszonego przez miasto przetargu wykonawca ostro wziął się do pracy. Modernizację zaczął od demontażu murku granitowego okalającego staw.
Okazało się, o czym mówiono od lat, że był on zbudowany z kamiennych poniemieckich płyt nagrobnych. Teren dzisiejszego parku im. Antoniego Szarmacha był niegdyś cmentarzem ewangelickim, na którym chowano przedwojennych mieszkańców miasta, a zlikwidowano go na początku lat 70. ubiegłego wieku.
Wykonawca wywiózł zdemontowane w trakcie robót płyty nagrobne z terenu inwestycji. Zaniepokojeni losem elementów dawnej nekropolii mieszkańcy dzielnicy o zaistniałym fakcie zawiadomili służby konserwatorskie. Okazuje się, że za wiedzą i zgodą kołobrzeskich urzędników płyty nagrobne, z których wykonany był murek, zostały wywiezione i zabezpieczone na terenie bazy Miejskiego Zakładu Zieleni, Dróg i Ochrony Środowiska.
Jak zapewniają w magistracie, decyzja o tym co dalej zrobić z płytami zapadnie po zakończeniu inwestycji w Parku im. Antoniego Szarmacha. Chodzi o to, że w trakcie kontynuowania prac robotnicy mogą natrafić na jeszcze inne znaleziska związane z dawną nekropolią. Jedną z propozycji, jaka pojawia się w przestrzeni publicznej, jest ostateczne przeniesienie odzyskanych płyt do niemieckiego lapidarium, jakie znajduje się w niedalekim sąsiedztwie stawu. Urzędnicy nie wykluczają takiej możliwości. ©℗
(pw)