Poniedziałek, 06 lipca 2026 r. 
REKLAMA

Nie żyje dr Mieczysław Chruściel

Data publikacji: 06 lipca 2026 r. 20:22
Ostatnia aktualizacja: 06 lipca 2026 r. 20:38
Nie żyje dr Mieczysław Chruściel
 

Nie żyje dr Mieczysław Chruściel, człowiek wielu talentów, lekarz-ginekolog, artysta.

REKLAMA

Dr Mieczysław Chruściel urodził się w 1949 r. Był doktorem nauk medycznych i malarzem, twórcą Galerii „Pod Bocianem”, bywalcem licznych spotkań i imprez kulturalnych. Często gościł na łamach „Kuriera Szczecińskiego”. Pisaliśmy o jego obrazach olejnych, których namalował co najmniej kilkaset, głównie portretów. Jego autorstwa są m.in. galerie rektorów Uniwersytetu Szczecińskiego i Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego, portrety lekarzy, arcybiskupów, naukowców, aktorów, prezesów Okręgowej Izby Lekarskiej. Portretem prof. Piotra Zaremby zaczął tworzyć poczet prezydentów Szczecina.

Dom Mirosławy i Mieczysława Chruścielów był na szczecińskim Pogodnie znany. We frontowej witrynie zawsze można było podziwiać obrazy. Mówił nam, że w młodości chciał być artystą, ale rodzice chcieli, by zawód miał „solidny”. Został lekarzem, do tego ginekologiem, lecz malarstwo było na tyle silne, że nie zdołał się go wyprzeć. Malował więc, zbierał nagrody i zamówienia zwłaszcza na portrety, prezentował swe prace na wystawach. Mówił o sobie, że jest „malarzem z Bożej łaski”.

W wywiadzie dla „Kuriera”, który przeprowadziła z nim Elżbieta Bruska, powiedział: „W portrecie otrzymujemy kawałek serca, część czyjejś duszy i chwilę czyjegoś życia, tę chwilę, w której akurat w oczach odbiło się światło, a twarz skryła może jakąś ulotną myśl. I jeszcze ten urok osoby, to wspaniałe uczucie, gdy się maluje człowieka, którego darzy się niekłamanym szacunkiem i sympatią. Bonus z portretowania to obcowanie z ciekawymi ludźmi”. 

Jego obrazy można podziwiać m.in. w Bazylice Archikatedralnej św. Jakuba Apostoła w Szczecinie. Zwłaszcza obok portretu św. Judy Tadeusza trudno przejść obojętnie. Jego malarstwo sakralne – zasługujące na osobną uwagę – to zjawisko absolutnie wyjątkowe. Jego „święte” obrazy wymykają się konwencji, są nasycone światłem i na swój sposób osobiste.

Miał także inne pasje. Był rzeźbiarzem, zapalonym harleyowcem, tworzył filmy... 

(K)

Fot. Grzegorz Siwa

REKLAMA
Tylko zalogowani użytkownicy mają możliwość komentowania
Zaloguj się Zarejestruj
REKLAMA
REKLAMA