W murach Aresztu Śledczego przy ulicy Kaszubskiej w Szczecinie rozpoczęły się w piątek 27 lutego obchody Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych. W miejscu, które w latach stalinizmu było świadkiem brutalnych przesłuchań i egzekucji, oddano hołd tym, którzy do końca pozostali wierni przysiędze żołnierskiej. Uroczystości odbyły się w celi śmierci, gdzie strzałem w tył głowy wykonywano wyroki na polskich patriotach.
Głos zabrał Krzysztof Męciński, dyrektor szczecińskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej, który podkreślił, że dzisiejsze spotkanie przy murach dawnego więzienia karno-śledczego ma kluczowe znaczenie dla tożsamości miasta. Dyrektor zaznaczył, że warto pamiętać o tych bohaterach, ponieważ są oni wzorem poświęcenia dla ojczyzny i patriotyzmu. Przypomniał, że to ci sami żołnierze, którzy najpierw walczyli z okupantem niemieckim i sowieckim, a po 1944 roku, gdy na te ziemie wkroczyła Armia Czerwona, zbrojnie przeciwstawiali się instalowaniu systemu komunistycznego, którego Polacy nie chcieli. Krzysztof Męciński zwrócił uwagę na fakt, że komunistyczny reżim robił wszystko, by o nich nie pamiętać i pohańbić ich dobre imię, chowając ich w bezimiennych dołach, a echa tej propagandy, nazywającej ich bandytami, są słyszalne do dziś. Podkreślił, że był to jednak kwiat polskiego patriotyzmu, a ich niezłomność i twardość charakteru powinny być wzorem dla współczesnej młodzieży, szczególnie w czasach, gdy suwerenność ponownie staje się kwestią wymagającą czujności.
Niezwykle poruszającym i osobistym świadectwem podzieliła się Ilona Ligocka, która specjalnie na tę uroczystość przyjechała z Warszawy. Jest ona wnuczką Bronisława Ziętala, żołnierza zamordowanego w szczecińskim areszcie 30 stycznia 1951 roku. Pani Ilona opowiedziała obszernie o tragicznych losach swojego dziadka, który w chwili wybuchu wojny miał zaledwie 15 lat. Wspominała, że podczas okupacji był wywożony na roboty do Niemiec, skąd uciekał, by ostatecznie w 1944 roku trafić do oddziałów partyzanckich na Kielecczyźnie. Walczył w Brygadzie Świętokrzyskiej, za co został odznaczony Krzyżem Walecznych. Jego powojenne losy były pełne prób zmylenia bezpieki – podawał fałszywe informacje podczas zatrzymań, służył w kompaniach wartowniczych w Niemczech i przewoził dokumenty dla polskich sił zbrojnych we Włoszech. Po powrocie do kraju uczestniczył w organizowaniu przerzutów na terenach zachodnich, co stało się powodem jego aresztowania w lipcu 1949 roku. Pani Ilona podkreśliła, że jej mama w chwili zatrzymania ojca miała zaledwie 8 miesięcy i nigdy go nie poznała. Przez lata historia ta była niepełna, aż do momentu, gdy wnuczka bohatera zaczęła samodzielnie szukać informacji w internecie i archiwach IPN, gdzie odnalazła około 2000 kart dokumentacji i przesłuchań. Wyznała, że czuje ogromną dumę z czynów dziadka i choć proces odkrywania jego historii wciąż trwa, obecność w miejscu jego egzekucji jest dla niej ważnym etapem przywracania mu należnej pamięci. Dzisiejsze wydarzenie przypomniało, że w tym miejscu wykonano 15 wyroków śmierci z powodów politycznych.
(dg)