Podejrzewany o dokonanie morderstwa kobiety w budynku przy ul. Malczewskiego nieopodal centrum handlowego Galaxy w Szczecinie został ujęty już w poniedziałek w nocy 13 kwietnia, poinformowała w czwartek, 16 kwietnia, policja. Przez trzy dni prokuratura blokowała informacje o zdarzeniu, nie potwierdzono nawet, że doszło do zbrodni. Informacja o tym, że w poniedziałek odnaleziono zwłoki zamordowanej kobiety, wywołała zrozumiały niepokój mieszkańców. Wiadomo bowiem, że podejrzewany o morderstwo mężczyzna znał kod do bramy. Jedni mówili, że został już ujęty, inni, że to tylko plotki. Brakowało informacji. Nie udzielała ich ani prokuratura, ani policja. Media, z wyjątkiem „Kuriera Szczecińskiego”, niczego nie ustaliły. To nie poprawiało sytuacji, wręcz przeciwnie, pojawiały się różne wersje wydarzeń, a Szczecinianie domagali się wyjaśnień.
W czwartek, około południa policja opublikowała w końcu komunikat, informując, że "mężczyzna mogący mieć związek ze zgonem kobiety udał się w stronę granicy polsko-niemieckiej". Szybko "namierzono, a następnie zatrzymano mężczyznę tej samej nocy".
Stało się to możliwe - jak czytamy - dzięki "profesjonalnym działaniom zachodniopomorskich policjantów oraz współdziałaniu z Biurem Międzynarodowej Współpracy Policji Komendy Głównej Policji, a także dzięki współpracy z Prokuraturą Okręgową w Szczecinie". W komunikacie nie wskazano jednak ani wieku, ani narodowości, ani ewentualnych powiązań zatrzymanego z grupami przestępczymi.
Zanim do tego doszło Julia Szozda, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Szczecinie usunęła naszą autorkę (jedynego do dziś tekstu na temat tego zabójstwa, który ukazał się w środę w „Kurierze Szczecińskim”), z grupy dziennikarzy na WhatsAppie, pozbawiając ją dostępu do oficjalnych informacji udzielanych innym mediom.
Przypomnijmy. W poniedziałek, 13 kwietnia, według naszych informatorów, około godziny ósmej rano z jednego z mieszkań na najem krótkoterminowy na czwartym piętrze wyszedł młody, ubrany w ciemny dres, mężczyzna. Dźwigał spory pakunek pościeli. Udało mu się niepostrzeżenie zjechać windą na dół i wyjść z budynku na ulicę prowadzącą do garażu pobliskiego centrum handlowego. Następnie wrzucił pakunek do kontenera na odpady na podjeździe dla dostawców.
Dzięki nagraniu z monitoringu zdołano ustalić, że w taki sposób sprawca starał się ukryć ciało zamordowanej 38-letniej Oksany. Nie jest wykluczone, że planował zanieść do kontenera także zwłoki kobiety. To - z nieznanych powodów - nie udało mu się. Ciało kobiety zostało ukryte przez sprawcę w tzw. szachcie (z licznikami sieci elektrycznej i wodnej) na korytarzu tego samego czwartego piętra.
Udało nam się dotrzeć do osoby, która powiedziała nam, że policja zabezpieczająca ślady na miejscu zbrodni, zainteresowała się między innymi butelkami, które panie sprzątające wynosiły z mieszkania.
- Sprawca najprawdopodobniej usuwał jakieś ślady w mieszkaniu, używając wódki „Lubelska”. W mieszkaniu wynajmowanym przez zamordowaną podłoga się podobno po prostu lepiła… - mówił nasz rozmówca. - Nie licząc drzwi do mieszkania, policja zabezpieczyła ślady także na drzwiach do pomieszczenia technicznego. Wiadomo, że ten mężczyzna szukał miejsca do ukrycia zwłok. Chodził po korytarzu z narzędziem, którym próbował otwierać drzwi do wnęk z licznikami. Z tego co widziałem na monitoringu, wielokrotnie przechadzał się korytarzem. Nie wyglądał na zdenerwowanego. Był wręcz zrelaksowany
– Nigdy wcześniej go nie widzieliśmy. Nikt go nie rozpoznał. Ale on znał kod do bramy budynku, więc… wszyscy się boimy. Nawet na korytarz czwartego piętra nikt nie chce wchodzić – dodawał świadek.
Zwracał też uwagę, że sprawca, którego twarz jest na monitoringu bardzo wyraźnie widoczna, najprawdopodobniej już w poniedziałek został zidentyfikowany i odniósł wrażenie, że jest on znany policji.
Zamordowana Oksana od wielu lat mieszkała we Wrocławiu. Do Szczecina przyjeżdżała okazjonalnie, weekendowo. W mieszkaniu na czwartym piętrze po raz ostatni zatrzymała się w miniony piątek (10 kwietnia), na trzy dni.©℗
(r.c., an)