We wtorkowe popołudnie odbyło się spotkanie mieszkańców Skolwina z radnymi oraz reprezentantami firmy BFK, która prowadzi kompostownię na terenie osiedla. W wydarzeniu wziął udział również zastępca prezydenta Szczecina Łukasz Kadłubowski. Spotkanie było pokłosiem konsultacji społecznych, które odbyły się pod koniec lipca. Ponad 470 osób wypowiedziało się wówczas na temat uciążliwości powodowanych przez kompostownię – chodzi między innymi o odór i roje much. Wtorkowe spotkanie pokazało skalę frustracji i niezadowolenia mieszkańców Skolwina.
Spotkanie, zorganizowane przez Radę Osiedla Skolwin, było okazją do konfrontacji i wypowiedzenia się na temat skutków działalności firmy BFK. Przypomnijmy, że od lat mieszkańcy tej północnej części Szczecina skarżą się na uciążliwy fetor, pojawiające się wszędzie muchy – w domach, na przystaniach czy działkach – oraz ciągły ruch ciężkich pojazdów dostawczych. We wtorek, na stadionie Świtu Skolwin, każdy mógł zabrać głos.
– Jestem członkiem przystani żeglarskiej od 40 lat. Spędzam tu czas od bardzo dawna. Smuci mnie sytuacja, w której się spotykamy i w której mówimy o rozwoju firmy, która od jakichś czterech–pięciu lat utrudnia nam życie na przystani. Nie jesteśmy tam w stanie spędzać czasu z dziećmi i wnukami, gdyż smród i muchy nie pozwalają na zwykły wypoczynek w pięknych okolicznościach. Nie mam nic przeciwko prowadzeniu biznesu, jestem za tym, bo to jest rozwój dla kraju, ale musimy zachować jakieś normy, które pozwolą nam żyć obok siebie. A mówimy tutaj o dalszym rozwoju tej firmy. Proszę, aby radni, jeżeli mieliby ochotę, odwiedzili naszą przystań przy zachodnim wietrze. Chętnie zrobię coś pysznego do jedzenia. Nie bardzo będzie to jednak smakowało. Odór i fetor, który tam się znajduje, oraz muchy, które siadają na jedzeniu, nie pozwalają normalnie z niego korzystać – powiedział pan Krzysztof, mieszkaniec Skolwina.
– Mieszkam tu 66 lat. Od dawna mówimy o smrodzie, a nikt się nie zastanawia nad tym, że prócz tego smrodu, huku i hałasu wszystko to wpływa na nasze zdrowie. Na przykład na skórę. Od roku choruję na zapalenie. Chodzę po lekarzach, żaden lekarz nie ma pojęcia, skąd to się bierze i dlaczego człowiek choruje – opowiadała pani Jadwiga.
– Mamy działeczkę za blokiem. Smród, który rozchodzi się po Skolwinie, nie jest apetyczny, kiedy robimy sobie grilla. Wszystkie zasady są łamane. Do czwartku smród był potężny, nie można było otworzyć okna w domu. Ale w piątek, sobotę, niedzielę i poniedziałek, gdy już było wiadomo, że będzie zebranie, smród zniknął. Nie śmierdzi. No da się! Cierpią nasze dzieci, kobiety w ciąży, starsi ludzie, którzy nie mają żadnej pomocy. Jestem za tym, żeby po prostu zlikwidować tę firmę i postawić jakieś wiatraki, żeby ludzie mieli pracę – mówiła pani Agnieszka, na co dzień pracująca w Domu Kultury Klub Skolwin.
Głosów mieszkańców było znacznie więcej. Wszystkie były bardzo krytyczne wobec działalności firmy i opisywały uciążliwości, z którymi – według uczestników spotkania – mieszkańcy Skolwina mierzą się na co dzień.
Głos zabrali także przedstawiciele BFK.
Tekst i fot. Agata Jankowska