Co roku w pierwszą sobotę czerwca na terenie domu dziecka w podszczecińskim Tanowie spotykają się byli wychowankowie tej placówki. Te spotkania odbywają się regularnie od 1994 roku. Mówią o sobie: tanowska rodzina, siostry i bracia losu, my, tanowiacy. Wracają do miejsca wspomnień, by się tymi wspomnieniami nacieszyć, ale czasem również z nimi zmierzyć. By spojrzeć na bliskich ich sercom ludzi, w rozmowach z innymi zlepić w pamięci fragmenty odległych lat dzieciństwa.
Państwowy Dom Dziecka w Tanowie powołano w 1952 roku, został zorganizowany w poniemieckim obiekcie. Pierwsi wychowankowie zamieszkali tu w lipcu.
REKLAMA
– Dom był piękny, ze spadzistym dachem i dużymi balkonami – mówią ci, którzy przed laty spędzili w nim swoje dzieciństwo. – Były też budynki gospodarcze, zwierzęta, klomby z kwiatami, warzywa. Dziś to miejsce w niczym nie przypomina ówczesnego obrazu. Po latach postawiono tu prosty piętrowy blok. Wielka szkoda, że tamtego budynku nie uratowano.
Pan Jurek trafił do Tanowa w 1960 roku z Pogotowia Opiekuńczego na Łabędziej. Spędził tu prawie 12 lat. Pamięta wszystko, choć przyznaje, że w tej pamięci z czasem pozostały głównie rzeczy dobre. O tych złych się zapomniało.