Symboliczny czek o wartości miliona złotych przekazała dla Kliniki Pediatrii i Hemato-Onkologii Dziecięcej oraz Kliniki Pediatrii, Onkologii i Immunologii Dziecięcej szpitala przy ul. Unii Lubelskiej w Szczecinie Fundacja Cancer Fighters. To jeden z efektów zakończonej akcji „Diss na raka”. Uniwersytecka „Jedynka” w Szczecinie jest jedną z 17 placówek onkologicznych w Polsce objętych tym wsparciem.
W piątek (31 lipca) podczas kameralnego spotkania przedstawiciel Fundacji Cancer Fighters przekazał symboliczny czek dla szczecińskiego szpitala. Środki zostaną przeznaczone na realizację najpilniejszych potrzeb, które przełożą się na poprawę warunków leczenia oraz codziennego funkcjonowania najmłodszych pacjentów i ich rodzin.
To pierwsze efekty największej internetowej akcji charytatywnej „Diss na raka”, w którą zaangażowały się tysiące darczyńców, twórców internetowych, sportowców i artystów. Przez dziewięć dni miliony osób śledziły przebieg transmisji Łatwoganga. Teraz ten bezprecedensowy zryw solidarności przynosi pierwsze, bardzo konkretne rezultaty – również w Szczecinie.
W spotkaniu w szczecińskiej uniwersyteckiej „Jedynce”, podczas którego przekazano czek, uczestniczyła także 12-letnia Tosia. Nastolatka, która jeszcze niedawno z bliskimi z ogromnymi emocjami obserwowała i wspierała akcję „Diss na raka”, a dziś sama mierzy się z chorobą.
– Jestem już po drugiej chemioterapii i dużo łatwiej było mi w to wejść przez na przykład Kasix, która ścięła włosy i mi też było łatwiej. Przez to nie płakałam aż tak bardzo, jak myślałam, gdy musiałam ogolić moje – mówi Tosia.
– Wtedy, kiedy jeszcze wspieraliśmy i oglądaliśmy przez cały tydzień z rodziną na wszystkich odbiornikach w domu, wpłacaliśmy pieniądze, zachęcaliśmy innych – naprawdę nie spodziewaliśmy się, że po jakimś czasie to do nas wróci i że to my, ten czek w szpitalu z Tosią, po diagnozie, która była niespodziewana, będziemy odbierali – mówi tata nastolatki.
Milion złotych dla uniwersyteckiej „Jedynki” oznacza możliwość rozpoczęcia zmian, które poprawią komfort hospitalizacji najmłodszych pacjentów. Lista potrzeb jest długa – od modernizacji przestrzeni, przez doposażenie oddziałów, po rozwiązania, które sprawią, że codzienność dzieci i ich opiekunów stanie się bardziej przyjazna.
– Dla uniwersyteckiej „Jedynki” ten milion złotych oznacza realną szansę na zmiany, których efekty będą odczuwali nasi pacjenci i ich rodziny przez wiele kolejnych lat. Jest jednak coś, czego nie da się zamknąć w żadnym czeku i przeliczyć na pieniądze. Akcja „Diss na raka”, podobnie jak dziesiątki innych inicjatyw tworzonych przez wolontariuszy, pokazała naszym małym pacjentom, że nie są sami. Pokazała im, że gdzieś daleko, przed ekranami telefonów i telewizorów, tysiące osób wierzy w ich zwycięstwo i chce być częścią tej walki. Dla dziecka zmagającego się z chorobą nowotworową taka świadomość jest często równie ważna jak sama terapia – podkreśla dr hab. Konrad Jarosz, dyrektor Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego nr 1 PUM w Szczecinie.
Przedstawiciele Fundacji Cancer Fighters podkreślają, że przekazane środki stanowią początek szerszego programu wsparcia polskich ośrodków onkologicznych.
– Od początku chcieliśmy działać dwutorowo. Z jednej strony rozpoczęliśmy przygotowania do dużych, systemowych inwestycji, które wymagają czasu, analiz i planowania. Z drugiej chcieliśmy jak najszybciej odpowiedzieć na potrzeby, które można zrealizować od razu i których efekty pacjenci odczują w krótkim czasie. Dlatego uruchamiamy pierwszy etap wsparcia placówek, a równolegle pracujemy nad kolejnymi decyzjami, które ogłosimy niebawem – mówi Marek Kopyść, prezes Fundacji Cancer Fighters.
W ostatnich miesiącach przedstawiciele Fundacji odwiedzili ośrodki onkologiczne w całej Polsce. Prowadzili rozmowy z dyrekcjami, personelem medycznym i ekspertami. Ich celem było zidentyfikowanie zarówno najpilniejszych potrzeb, jak i projektów, które w dłuższej perspektywie mogą realnie wpłynąć na jakość leczenia onkologicznego. Potrzeb jest naprawdę wiele. Marzeń dyrektorów szpitali i kierowników klinik onkologii dziecięcej również. A marzenie Tośki na teraz?
– To mukbang z Bedoesem, czyli jedzenie i gadanie na livestreamie, żeby ludzie oglądali. Dlaczego? Bedoes lubi jeść, ja też lubię i wspaniale by się było z nim spotkać. Choćby właśnie na streamingu – dodaje nastolatka.
(sag)