„Od zawsze w naszym domu były przygarnięte znajdy. Dzięki nim mieliśmy wokół siebie morze bezwarunkowej miłości, jakiej zaznania wszystkim życzę" - opowiadała pani Natalia, która wraz z rodziną odwiedziła w sobotę Zwierzęcy Zakątek.
Nawet alerty pogodowe - ostrzeżenia przed upałem, porywistym wiatrem, ulewnym deszczem i burzą - nie zniechęciły Szczecinian do wyprawy na SZCZEK’cinalia, czyli pełen atrakcji dzień otwarty Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt. Gdy jedni zaglądali do boksów schroniskowych rezydentów, inni poznawali np. skalę zagrożenia przemytem: zarówno zwierząt zagrożonych wyginięciem, jak i wyrobów z ich skór, mięsa i kości.
- W domu czeka na nas roczna Saba. Jej mama była typowym wiejskim psem łańcuchowym, więc i ją czekałby podobnie smutny los. Teraz jest członkiem naszej rodziny, którą chcemy powiększyć o kolejnego czworonoga. Syn jest uczulony na koty, więc wypatrujemy kolejnego psiaka do przygarnięcia - opowiadała pani Agata, która schronisko odwiedziła wraz z dziećmi: Basią i Olem.
Wspominała, jak jeszcze za studenckich czasów jeździła z darami dla bezdomniaków, gdy jeszcze rezydowali w starej siedzibie przy al. Wojska Polskiego.
- Tam było niefajnie. Przy każdej wizycie... pękało mi serce. Żal mi było zwierząt także ze względu na fatalne sąsiedztwo: hałas toru motocrossowego. Natomiast tutaj, w nowej siedzibie, mają nieporównywalnie lepsze warunki. Schronisko jest nowoczesne, zadbane. Mam nadzieję, że dla zwierząt jest dobrym i bezpiecznym - choć nie z wyboru a konieczności - domem, gdzie znajdują troskliwą i fachową opiekę - komentowała p. Agata
Przed schroniskiem na gości czekały stoiska zaprzyjaźnionych organizacji - jak np. Stowarzyszenia Zwierzęcy Telefon Zaufania, instytucji - jak choćby eksperckie Krajowej Administracji Skarbowej oraz Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego, a także dobrosąsiedzkie - Starbucksa oraz Castoramy (oba z pobliskiej ul. Południowej). Natomiast w holu królowały ciasta. Zarówno z nich, jak i mrożonej kawy dochód w całości zasilił konto schroniska.
W schroniskowych SZCZEK’cinaliów - wykładów, warsztatów oraz atrakcji, jak choćby brokatowych tatuaży czy malowania buziek - korzystały całe rodziny. Ale tylko jedna z nich miała wyjątkową - bo aż czteropokoleniową - reprezentację.
- Córka Agnieszka i wnuczka Inga są wolontariuszkami schroniska. Ja przyszłam wesprzeć bezdomniaki wraz z wnuczkiem Oskarem oraz prawnuczką Emilką - opowiadała pani Krystyna. - Zawsze opiekowaliśmy się zwierzętami, przygarnialiśmy psy i koty ze schroniska. Nie zliczę, ile ich wychowałam. Teraz wrażliwość na „naszych braci mniejszych" kontynuują moje dzieci i wnuki. Bywa zabawnie, bo u córki najmłodszy z przygarniętych, niespełna roczny kot zdominował starszego rezydenta, czyli psa. Za to u wnuka nawet nie było wstępnej separacji: do kota doszedł pies, a potem kolejny kot i obyło się bez wojen, wszyscy razem żyją zgodnie jak jedna wielka szczęśliwa rodzina.
Lejący się z nieba żar utrudnił prezentację schroniskowych psiaków, które niechętnie współpracowały na wybiegu, a nawet nie bardzo miały ochotę wychodzić z zacisznych boksów na spacer - jakby zapomniały, że czeka na nie chłodna woda w schroniskowym basenie.
Natomiast fantastycznej zabawy nie tylko najmłodszym dostarczył warsztat majsterkowicza, gdzie wszyscy chętni z zapałem budowali i malowali zarówno karmniki, jak i kocie budki siedliskowe.
- Promujemy naszych czworonożnych rezydentów, promujemy adopcje psów i kotów. Cieszymy się, że Szczecinianie chętnie odwiedzają schronisko i decydują się na powiększenie rodziny o czworonoga. Wprawdzie dzisiaj nie wydajemy zwierząt - mamy tylko spotkania i wizyty adopcyjne - ale wiele wskazuje na to, że kolejne psy i koty dzięki dniu otwartemu zyskają szansę na nowe domy. Szczególnej uwadze polecamy psy duże, bo one najdłużej czekają w schronisku na swoje rodziny - mówiła Ewa Mrugowska, kierownik Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt w Szczecinie. -
W dniu otwartym można było zwiedzić schronisko od podszewki - obejrzeć pomieszczenia kuluarowe zwykle niedostępne dla postronnych. Przekonać się, jak wielu fantastycznych wolontariuszy wspiera w opiece nad zwierzętami pracowników placówki. Kolejna taka okazja dopiero w październiku - przy okazji Światowego Dnia Zwierząt. ©℗
A. NALEWAJKO